niedziela, 28 października 2012

# 27. Louis | cz. 3

Część 2 :<KLIK>
_______________________________________________________________________________

Tą noc spędziłam w domu Louisa. To był jego pomysł, a ja nie miałam już sił się mu sprzeciwiać. Pościelił mi łóżku w gościnnym pokoju. Na początku przez dobre pół godziny po prostu leżałam i rozmyślałam. Potem już nawet nie wiem czemu po raz kolejny tego dnia zaczęłam płakać. I tak sobie leżałam i ryczałam, kiedy drzwi od pokoju się uchyliły. Momentalnie zamilkłam starając się uspokoić. Nawet nie przeszło mi przez myśl, że jestem nie w swoim domu i, że jestem tak głośno. Louis podszedł do łóżka i usiadł na jego krawędzi.
L: Przyniosłem ci mleko. Mi ono zawsze pomaga, kiedy nie mogę usnąć.- powiedział kładąc szklankę na szafce obok.
Uniosłam się na łokciach i wypiłam ciepłe mleko.
TI: Dziękuję- powiedział.
L: Nie ma sprawy. Chcesz coś jeszcze ?- spytał Louis.
TI: Nie. Już jest dobrze.
L: No dobra to się trochę przesuń.- powiedział Louis. Mimo, że było ciemno wiedziałam, że się uśmiecha.
Nie wiedziałam o co mu chodzi. Trochę się ociągając zrobiłam to co kazał. Kiedy tylko zrobiłam mu trochę miejsca on od razu położył się obok mnie.
TI: Co robisz ?- spytałam zdziwiona i trochę przestraszona.
L:Skoro obydwoje nie możemy usnąć to pomęczymy się we dwójkę.- powiedział i przykrył mnie kołdrom.
TI: Okey- powiedziałam i po raz pierwszy od dłuższego czasu zachichotałam.
Położyłam się tyłem do Louisa, a on leżała na plecach.
L: Chcesz, żebym ci zaśpiewał kołysankę.
TI: Śpiewaj- powiedziałam rozbawiona .


Twinkle, twinkle, little star,
How I wonder what you are.
Up above the world so high,
Like a diamond in the sky.
Twinkle, twinkle, little star,
How I wonder what you are!
When the blazing sun is gone,
When he nothing shines upon,
Then you show your little light,
Twinkle, twinkle, all the night.
Twinkle, twinkle, little star,
How I wonder what you are!
Then the traveler in the dark
Thanks you for your tiny spark;
He could not see which way to go,
If you did not twinkle so.
Twinkle, twinkle, little star,
How I wonder what you are!

Słodki, anielski głos Louisa pieścił moje uszy. Nie spodziewałam się, że on tak śpiewa. Zatopiłam się w jego kołysance i pozwoliłam przenieść się do krainy snu.
Rano obudziłam się pierwsza. Leżałam przytulona do Louisa z głową na jego piersi. A on trzymał ma nie obydwie ręce tuląc mnie do siebie. Nie wiedziałam co robić. Chwile tak leżałam, bojąc się wykonać najmniejszy ruch, który mógłby obudzić chłopaka W końcu postanowiłam wstać .Delikatnie wyplatałam się z naszych objęć i po cichutku wzięłam swoje ubrania i wróciłam do domu.
Louis dał mi nadzieję na lepsze. Sprawił, że zrozumiałam. że chcąc odebrać sobie życie zachowałam się jak tchórz. Bo tylko oni w taki sposób uciekają od problemów. Choć by nie wiem jak by było źle zawsze jest nadzieja na lepsze. Tak. I na razie tego się będę trzymać.
Zresztą chciałam mu udowodnić, ze jestem coś warta. Że sobie poradzę. Nie wiem co się ze mną dzieję praktycznie go nie znam. Wiem właściwie tylko tyle, że ma na imię Louis. A i, że ma nieziemski głos. Ale właściwie nic po za tym, a mimo to ciągle o nim myślałam. Czyżbym się zakochała ?????????
Nie. Oby nie. Nigdy dotąd się nie zakochałam. Nie potrafiłam kochać. Nikt mnie nigdy nie nauczył. W moim domu nie było czegoś takiego jak okazywanie sobie miłości. Nigdy nie słyszałam, żeby moi rodzice mówili sobie jakieś czułe słówka, przytuli się, czy cokolwiek innego. Podobnie zachowywali się wobec mnie. Byli jak maszyny. Roboty zdolne tylko do pracy.
Minęły dwa dni od kąt widziałam się z Louisem. Wszystko wyglądało tak jakby nic się nie stało. Normalnie chodziłam do szkoły, odrabiałam lekcje i tak dalej…
Strasznie za nim tęskniłam. I tak bardzo chciałam się czegoś o nim dowiedzieć, cokolwiek. No nie myśląc za wiele postanowiłam go odwiedzić. Tak jak stałam, czyli w dresowych spodniach i zwykłym białym podkoszulku ruszyłam pod jego dom. (wzięłam ze sobą te rzeczy, które Louis mi wtedy pożyczył – jako wymówkę do spotkania) przystanęłam pod drzwiami i nie dając sobie czasu na rozmyślenie się zapukałam do drzwi. Każda sekund czekania ciągnęła się w nieskończoność. Stałam tak już jakieś 2 minuty i właśnie miałam już dać sobie spokoju, kiedy drzwi zaczęły się uchylać. Ale zamiast Louisa zobaczyłam ładna brunetkę. Dziewczyna obdarzyłam mnie szerokim uśmiechem.
TI:Yyyyyyyyy. Zastałam Louisa ?- spytałam zaskoczona.
- Nie. Pojechał przywieść Harrego. Ale powinien zaraz wrócić. Wejdź- powiedziała.
Suka. Co z tego, że wydawała się bardzo miłą, czarującą dobrą dziewczyną. Mnie denerwowała. Mój świat znów się załamał. Co ja sobie wyobrażałam ? On przecież mi mówił, że ma dziewczynę, ale ja byłam zbyt zajęta fantazjowaniem o nim, żeby sobie to przypomnieć. Teraz chciałam tylko stąd uciec,
TI: Nieee.
-Naprawdę to nie problem, on powinien być z powrotem dosłownie za jakieś 5 minut- przekonywała dziewczyna, ale widząc mnie kręcącą głowa dodała tylko – To może mu coś przekazać ?
TI: Nie, nie trzeba, muszę już iść.- powiedziałam.
- No dobrze. Ja jestem Eleonor. A ty penie jesteś fanką ?
O czym ona pieprzy.
TI: Słucham ?
E: Fankom One Direction. Louisa. – mówiła zdziwiona, że nie wiem o co jej chodzi.
TI: Nie, Jestem TI, a teraz muszę już iść.- powiedziała i zaczęłam się oddalać.
Eleonor spojrzała na mnie podejrzliwie i dodała już tylko – Miło było cię poznać.
Kiedy kierowałam się już w stronę bramki jakiś samochód zajechał mi drogę. Oczywiście wysiadł z niego Louis, odwalony jak nie wiem, z wystylizowanymi włosami i ciemnymi okularami. A ja w tych pieprzonych dresach .
L: TI – krzyknął chłopak i zaczął się kierować w moja stronę.
Miałam taka straszną ochotę stamtąd st uciec. Spieprzać, gdzie pieprz rośnie. Ale ta sytuacja była już wystarczająco dziwna.
TI: Cześć. Przyszłam zwrócić.- Powiedziałam i wyciągnęłam rękę, w której trzymałam reklamówkę,
Louis dziwnie popatrzył, ale wziął reklamówkę.
L: Aaaaa. To to.- Powiedział, kiedy zajrzał do środka.
L: Miło z twojej strony dzięki. A właśnie to jest Harry, Harry to TI- powiedział, kiedy podszedł do nas jakiś chłopak.
- Hej- powiedział ten cały Harry.
Ja się tylko uśmiechnęłam i zwróciłam do Louisa. – Dzięki za wszystko. Cześć.
I szybkim krokiem zaczęłam się oddalać. Ale za dużo nie przeszłam, bo Louis podbiegł i przeciął mi drogę.
L: TI zaczekaj. Zostań.- powiedział Louis.
Ta super, ja twoja laska i ten lokowaty. No to będzie impreza jak nic.
TI: Muszę iść.
Wyminęłam chłopaka i poszłam do domu. I znów wszystko od początku. Jak to możliwe, że w jednej chwili ten chłopak sprawił, że moje życie nabrało sensu, a w drugiej je zniszczył. Miałam tego wszystkiego dość była ledwie 20, ale ja nie miała już sił, położyłam się sapać.
*następnego dnia
Co to za hałas ? Spojrzałam na zegarek 6:30. No, nie przecież jest sobota. Zaspana zwlokłam się z łóżka i poczłapałam otworzyć drzwi, do których ktoś się tak mocno dobijał.
TI: Louis !? Co ty tu robisz ? – spytała, zaszokowana, kiedy zobaczyłam chłopaka.
L: Hej. Tak się zastanawiałem, czy masz jakieś plany na dziś ?- spytał chłopak uśmiechając się.
TI: O tej porze chciałam jeszcze spać- powiedziałam trochę zła.
L: Ale już nie śpisz, więc ?
TI: Jestem zmęczona.
L: Czym ? – chłopak nie dawał za wygrane.
TI: Nie wiem Louis. Może po prostu życiem – powiedziałam już zirytowana.
L: Oj daj spokój.
TI: Może innym razem. – powiedziałam i zaczęłam zamykać drzwi.
Ale nagle Louis włożył swoja nogę między futrynę, a drzwi uniemożliwiając mi ich zamknięcie.
L: A mógłbym chociaż wejść ?- spytał, a jego uśmiech jeszcze bardziej się powiększył.
Głośno westchnęłam i weszłam do środka pozostawiając otwarte drzwi.
Poczłapałam do salonu i usiadłam na kanapie. Louis uczynił to samo.
L: Co u ciebie słychać ?- spytał Louis.
TI: Może być. A u ciebie? – mówiłam obojętnym tonem głosu.
L: Też. Opowiedz mi coś o sobie.
TI: Ty już o mnie dowiedziałeś się wszystkiego, ale ja o tobie nie wiem nic.
L: To nazywam się Louis Tomlinosn mam 5 sióstr. Uwielbiam się wygłupiać. Chcesz wiedzieć coś jeszcze ?
TI: Tak. Mów dalej.
L: Urodziłem się w Donecaster. Tam się wychowałem. Pragniesz więcej szczegółów ?- spytał uśmiechając się tajemniczo. Pokiwałam głową.- To chodziłem do School Hayfield. To była całkiem miła szkoła. Bardzo lubiłem Mai…
TI: Zaczekaj. Najpierw chce wiedzieć coś innego… To ja będę zadawać pytania, a ty na nie odpowiadać.
L: Ja chcesz. – powiedział po czym krótko się zaśmiał.
TI: To dlaczego tu mieszkasz ?
L: Przeprowadziłem się.
TI: Wiesz domyśliłam się. To skąd kim był ten wczorajszy chłopak ?
L: Harry ? Nie da się o nim zapomnieć. No ale wiesz skoro tak ci na nim zależy to mogę was zapoznać. – powiedział Louis.
Mimowolnie się uśmiechnęłam. Ale on jest głupi.
TI: Louis przestać. Nie ma humoru. A to może powiesz jak poznałeś Eleonor ? To jest pewnie twoja dziewczyna, tak ?- spytałam starając się, aby nie było słychać w moim głosie smutku, pomieszanego z zazdrością.
L: Skąd o niej wiesz? – spytał zdziwiony chłopak.
TI: Kiedyś, wspominałeś coś o swoje dziewczynie. A wczoraj rozmawiałam z jakąś Eleonor.
L: Tak ? Ona nic nie mówiła, że się spotkałyście.
TI: Yyyyy. No tak jak przyszłam oddać ci ubrania, to ona otworzyła.
Zapadła chwila ciszy. Widziałam, że Louis się nad czymś zastanawia.
TI: Boże Lou w końcu na nic mi nie odpowiedziałeś.- powiedziałam, kiedy sobie uświadomiła, że cały czas nic o nim nie wiem. ( oj przepraszam, ma 5 sióstr jest z Donecaster. I chodził se do jakiejś tam szkoły. Dużo to zmienia).
Chłopak słodko się uśmiechnął i przysunął się bliżej, tak, że stykaliśmy się łokciami.
L: Ty wiesz kim ja jestem ? Znasz mnie ? – spytał patrząc mi w oczy.
Pokiwałam głową przecząco.
L: Dziwne. Słyszałaś o takim zespole One Direction ? – spytał.
TI: Nie wiem. Chyba … Aaaaa nie, co coś tam byli w X-Factorze ? – A co to ma do rzeczy ? pomyślała,.
L: Tak. To ja i Harry z niego jesteśmy.- powiedział jakby dumny.
TI: Fajnie.- powiedziałam bez emocji. Mam w dupie takie zespoliki z wystylizowanymi chłopaczkami. Jeśli myśli, że zrobił na mnie jakiekolwiek wrażenie to się myli.
Zapadła niezręczna cisza. A tak w ogóle to po co one teraz tu ze mną siedzi ?
TI: Louis po co ty to robisz ? – spytałam, a widząc zdziwioną minę chłopaka ciągnęłam dalej.- Po co się mną przejmujesz. Wiem, ze mógł byś teraz robić dużo ciekawsze rzeczy niż być tu ze mną i starać się uszczęśliwić moje hujowe życie ?
L:Gdybym nie chciał nie było by mnie tu.- powiedział Lou.
TI: Nie rozumiem. Ja chyba nie jest zbyt dobrym kompanem do towarzystwa ?
L: Lubię spędzać z tobą czas. Jesteś dobra dziewczyną. Chce ci z reszta pokazać jakie życie może być zabawne i nie trzeba się ciągle smucić. A zresztą obiecałem ci pomóc pamiętasz ?- powiedział Louis.
Popatrzyłam w jego cudowne oczy, w których czułam takie schronienie. Kiedy tak się w niego wpatrywałam on uśmiechnął się szczerze pokazując rząd bielusieńkich kształtnych ząbków.
Jaki on jest cudowny- pomyślałam i już nie wytrzymałam.
Szybko przybliżyłam się do niego tak, że tym razem nasze twarze dzieliły centymetry.
TI: Przepraszam za to co teraz zrobię – wyszeptałam i wpiłam się w usta chłopaka.

KAHN

14 komentarzy:

  1. dodaj kolejną część ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta super, ja twoja laska i ten lokowaty. No to będzie impreza jak nic.= rozwaliłaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. dodaj kolejną część, będzie ciekawie, dodaj jeszcze jakiś pikanterii:P :P

    OdpowiedzUsuń
  4. "fankom" serio? popracuj nad ortografią i będzie zajebiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle że ona dobrze napisała do liczby pojedynczej jest ą a do mnogiej om.

      Usuń
  5. Trochę błędów, ale opowiadania fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. HEHEHE 'Louis odwalony jak nie wiem ' : D ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Aw, thiѕ was аn exceptionally nice post.
    Taking a fеw mіnuteѕ and aсtual effort tο generate a top notсh artiсle� but what can I saу� Ι pгocrastinate a ωhole lot аnd dοn't manage to get nearly anything done.

    Here is my webpage ... legal ecstasy

    OdpowiedzUsuń
  8. Definitely believe that ωhich you ѕаіԁ.
    Үοur favοrite гeasоn appеаreԁ
    tο bе at the nеt the eаѕiеѕt thіng to
    take note of. I say tο you, I сertаinlу get ігkеd while otheг people thinκ about
    iѕѕueѕ that they plainly ԁon't recognize about. You managed to hit the nail upon the highest as well as outlined out the entire thing without having side-effects , other folks could take a signal. Will probably be back to get more. Thank you

    Here is my blog :: herbal incense for sale online cheap

    OdpowiedzUsuń
  9. Very descriptive post, Ι enjoyed that a lot.
    Will there bе a part 2?

    Feel free to surf to my blog ... cheap party pills

    OdpowiedzUsuń
  10. exxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxtraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!

    OdpowiedzUsuń