poniedziałek, 8 kwietnia 2013

# 81. Liam.

Liam z dedykacją dla Liamkowej c:
___________________________________________________________________
- Halo ?- spytałam zaspanym głosem.
- TI, błagam cię zrób coś dla mnie . – usłyszałam krzyczącą ITP.
- ITP, co się stało ? – spytałam nadal nie za bardzo kontaktując.
- Ale musisz obiecać, że się zgodzisz. – mówiła desperacko ITP.
- Ta, ta – chciałam tylko, żeby dalej pozwoliła mi spać.
- Super. Wiesz, że cię kocham ? – piszczała ITP.
- Jasne, odezwę się później, bo teraz idę spać. – powiedziałam i chciałam się rozłączyć, kiedy usłyszałam krzyk ITP.
- Nieee. Musisz się już szykować, bo dochodzi 12. – mówiła głosem nie znoszącym sprzeciwu.
- Co ?
- Będę za pięć minut, a ty wstawaj. – powiedziała i się rozłączyła.
Odłożyłam telefon i rozwaliłam się na łóżku z powrotem usypiając. Ale niestety nie dane mi było długo cieszyć się błogim stanem snu. ITP wyciągnęłam mnie z łóżka.
- Szykuj się. – powiedziała ITP.
- Na co ? I w ogóle co ty kombinujesz ? – spytałam podejrzliwie.
- Zanim ci opowiem pamiętaj,  że się zgodziłaś. To tak, mam dwa bilety na koncert One Direction i nie mam z kim pójść.
Westchnęłam.- ITP sorry, ale nie mam kasy.
- O to się nie martw, wygrałam te bilety. Błagam cię to moje marzenie. Ale nie chce iść sama.– prosiła ITP.
- Skoro to nic nie kosztuje, to i tak nie miałam nic do roboty. – powiedziałam wzruszając ramionami .
- Czyli idziemy dziś razem na One Direction ? – spytała ITP.
- Tak. – powiedziałam, a ITP rzuciła mi się na szyje.
- Dzięki, nie pożałujesz. – powiedziała mocno mnie do siebie przyciskając.
~*~
Nie lubiłam One Direction. Znaczy nic do nich nie miałam. Oni po prostu byli mi obojętni.  Więc nie za bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Ale, kiedy zobaczyłam jakie tłumy przyszły na koncert trochę pożałowałam mojej decyzji.
- O Jezu ile ludu. – powiedziałam do ITP, którą musiałam trzymać za rękę, aby się nie zgubić.
- Wiesz ja w sumie myślałam, że będzie gorzej. – powiedziała obojętnie, a ja spojrzałam na nią zdziwiona.
Wreszcie dotarłyśmy pod scenę. ITP miała naprawdę bilety z dobrymi miejscami.  Większość dziewczyn, które widziałam miały albo koszulki z One Direction, albo napisane wielkie 1D na policzku, albo transparenty, typu „ Wyjdź za mnie Niall” lub „Mam dla ciebie marchewkę Louis”. I były jeszcze takie dziewczyn z zabójczymi długimi włosami, z mnóstwem tapety na gębie. Które będąc takimi laskami nic już nie potrzebowały. No i była jeszcze jedna kategoria, do której należałam tylko ja.  Nie umalowana, w zwykłych dżinsach i w bluzie od dresu bez żadnych znaków, które wskazywały na to, że byłam ich fanką. Zdecydowanie tu nie pasowałam.
Wreszcie wszystko się zaczęło. Na scenę wybiegło pięciu chłopaków. No szczerze to szczęka mi opadła.
- Ja pidole, ale oni są ładni. – powiedziałam nie przebierając w słowach.
- No wiem. – powiedziała ITP jakby nigdy nic.
Szczerze powiedziawszy jeszcze nigdy nie byłam na lepszym koncercie. Chłopcy ciągle mnie czymś rozbawiali, a ich piękne uśmiechy były zaraźliwe. I nie spodziewałam się, że to przyznam ale na serio fajnie śpiewali. W sumie nigdy ich nie słuchałam, więc też nie miałam pojęcia jak brzmią. Najbardziej spodobał mi się chłopak, którego ITP nazywała Liamem. Był na prawdę słodki. Nagle chłopcy zniknęli.
- To już koniec ?- spytałam zdziwiona, że aż tak się zamyśliłam, że przegapiłam koniec.
- No co ty. Poszli się przebrać. – powiedziała ITP, rozbawiona moim pytaniem.
- I za ile będą ? – spytałam.
- Nie wiem, długo im to nie zajmie.- powiedziała ITP zruszając ramionami.
- Dobra, to zaraz wracam. – powiedziałam i zaczęłam iść, kiedy ITP mnie zatrzymała
- Co ?- spytała zaskoczona.
- Muszę iść do łazienki. – powiedziałam.
- Nie chodzi się na siku podczas koncertu One Direction.
- To co mam się przed nimi tu posikać ?- spytałam podnosząc jedną brew.
Zrobiłam krok, ale ITP  znów mnie powstrzymała.
- Chcesz mnie zraz zbierać stąd zasikaną ?- spytałam już poirytowana, bo naprawdę musiałam do łazienki.
- Nie wytrzymasz ? – spytała ITP
- Nie.- powiedziałam i tym razem udało mi się wyjść z tłumu dziewczyn i przecisnąć się do wyjścia na uboczu.
Znalezienie łazienki, nie było takie trudne jak się tego obawiałam. Szybko poszło i już miałam wracać, kiedy zobaczyłam otwarte jakieś drzwi, do pomieszczenia gdzie stał kartonowy Liam. Podeszłam tam niepewnym krokiem. Uśmiechnęłam się widząc  z bliska jego twarz. Chodź był nie prawdziwy to i tak bardzo przystojny.
- Tak. Jesteś zdecydowanie najprzystojniejszym kawałkiem kartonu jaki kiedykolwiek widziałam. – powiedziałam podchodząc uwodzicielsko do kartonu.
- Jesteś ostro HOT, ale pewnie już to wiesz. Wybacz, że dziś tak wyglądam. Ale nie wiedziałam, że będę miała do czynienia z takim ciachem. Obiecuję, że następnym razem zrobię się na laskę. – mówiłam uśmiechając się łobuzersko.
- Jak dla mnie teraz też jesteś laską.
Przez chwilę nie byłam pewna, czy ktoś naprawdę to powiedział, czy tylko sobie to wyobraziłam. Szybko się odwróciłam. Stał przede mną wysoki chłopak. Szeroko się do mnie uśmiechał. Pierwsze co pomyślałam, kiedy go zobaczyłam to to, że jest strasznie przystojny.  Był ładnie zbudowany i miał śliczne oczy. Nawet z odległości paru metrów czułam jego intensywne, ale  bardzo ładne perfumy.  
- Dzięki. – powiedziałam zdezorientowana.
Kiedy dotarło do mnie, że pewnie słyszał moją całą rozmowę z kartonem natychmiast zrobiłam się cała czerwona. I wtedy uświadomiłam sobie coś jeszcze, chłopak, który stał przede mną wyglądał tak samo jak ten z kartonu.
- Czekaj, czekaj. To ty. Jesteś Liama. – powiedziałam wskazując raz na niego, raz na karton
- Tak. – powiedział chłopak rozbawiony.
- O kurde. Ale czemu tu jesteś ? Dlaczego nie na scenie ?- spytałam strasznie oszołomiona całą sytuacją.
- Przebierałem się.- powiedział jakby nigdy nic.
- A no tak. – powiedziałam.
Nie miałam pojęcia co robić. Właśnie przed chwilą flirtowałam sobie z kawałkiem kartonu przedstawiającego Liama Payna. A teraz ten sam Liam z One Direction, stał obok mnie. I co gorsza pewnie wszystko słyszał. A fakt, że był tak strasznie ładny i czarujący nie pomagał mi się pozbierać z tego zażenowania.
- Długo już tu stoisz ?- spytałam, żywiąc nadzieje, że może nie wie wszystkiego.
- Nie. Ale na tyle, żeby usłyszeć, że jestem ostro HOT. Za co dziękuje, miło, że tak myślisz. – powiedział, a ja czułam jak moje policzki zaczynają zalewa fala rumieńców.
Parę razy otworzyłam i zamknęłam usta, chcąc coś powiedzieć, ale nie miałam pojęcia co.
- Kurde. Nie wiem co powiedzieć. Możemy zapomnieć o tym co się wcześniej wydarzyło ?- spytałam.
- Spokojnie. Nie przejmuj się. Jesteś zabawna.- powiedział Liam i miło się uśmiechnął.- Może dałbyś mi swój numer to byśmy mi pokazała okolice, któregoś dnia, czy coś ?- spytał Liam
Myślałam, że się przesłyszałam. Ale, kiedy Liam nic nie mówił tylko patrzył na mnie wyczekująco zdałam sobie sprawę, że naprawdę to powiedział.
- Ta pewnie.- powiedziałam starając się brzmieć na luzie.
- Fajnie.- powiedział uśmiechając się do mnie.
- Jeśli lubisz kawę, za rogiem jest naprawdę wspaniała kawiarnia, więc ten jakbyś miał ochotę…- mówiłam mega zawstydzona.
- Chętnie, ale teraz muszę wracać na scenę- powiedział Liam.
- No tak, ja w sumie też. To pa -powiedziałam.
- Do zobaczenia.- powiedział Liam.
~*~
- Co ty gadasz ?- spytała ITP i patrzyła na mnie jak na wariatkę. – Chcesz mi powiedzieć, ze od tak sobie spotkałaś Liama Payna
W tym momencie była zdecydowanie najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Wracałam sobie właśnie z ITP z najlepszego koncertu na jakim byłam. Po spotkaniu najprzystojniejszego, najzabawniejszego, najbardziej uroczego chłopaka jakiego spotkałam. Krótko to ujmując wszystko było naj.
- Tak.
- Nie wierze ci.- powiedziała ITP.
- Ale przysięgam,  że tak było,- próbowałam ją przekonać, że to się wydarzyło.
- To niby czemu dopiero teraz mi to mówisz ?
- Bo zaczęło by ci odwalać, a chciałam, żebyśmy w spokoju obejrzały koncert. – powiedziałam.
- I ja mam w to uwierzyć ? Że niby ty, taka sobie ty, która nigdy nie lubiła Ona Direction  i nawet nie wiedziałaś jaka oni mają na imię, spotkałaś Liama. Akurat Liama, którego uznałaś za najfajniejszego ? – mówiła sarkastycznie ITP.
- Tak, masz to zrobić, Bo tak było. – powiedziałam już poirytowana tym, że ITP mierzyła mnie spojrzeniem mówiącym, że na maska mnie pojebało.
- Dopóki nie zobaczę jakiegoś rzetelnego dowodu nie wierze ci.- mówiła wciąż uparcie ITP.
- Mamy się umówić i gdzieś spotkać. O nieee- powiedziałam i zatrzymałam się.
- Co ?- spytała ITP zdziwiona.
- Nie wierze. Cholera. Nie dałam mu mojego pieprzonego numeru. – zaczęłam krzyczeć, a przechodni ludzie zaczynali na mnie dziwnie patrzeć.
- Uspokój się. Przestań krzyczeć. – powiedziała ITP. – Co się stało ?
- Toć mówię miałam dać mu numer, żebyśmy się gdzieś spotkali. Ale mu nie dałam tego numeru.- mówiłam nadal wściekła.
- Czekaj, czekaj od początku. Chcesz mi powiedzieć, że spotkałaś jedną z największych, a raczej co ważniejsze najbardziej gorących gwiazd i rozmawiałaś z nią w cztery oczy. Natomiast po chwile pogawędki, on poprosił cię o numer, żebyście mogli się umówić. Ale ty zapomniałaś mu go dać ? –spytała ITP.
- Tak.- odpowiedziałam.
Nagle ITP zaczęła się strasznie śmiać.
- No co jest tak kurwa zabawnego ? – spytałam już naprawdę zła.
-Nic. To jest straszne. Zmarnować taką szansę. Na spotkanie z Liamem, któremu się spodobałaś. Nie no na serio koszmar. Na szczęście tobie się to nigdy nie przytrafiło więc nie mas co przeżywać. – mówiła nadal przez śmiech.
- Pieprz się.- powiedziałam i zaczęłam iść w przeciwnym kierunku.
- TI co z tobą ?- usłyszałam jeszcze wołająca mnie ITP, ale olałam ją i szłam dalej.
~*~
Dziwne jak w jednej chwili potrafimy być szczęśliwi, a jak sekundę później wszystko staje się takie czarne. Resztę dnia spędziłam rozpaczając w domu. Ale dziś było już trochę lepiej. Oprócz tego, że byłam strasznie smutna, to byłam też bardzo złą na samą siebie. Zachowałam się strasznie wobec ITP. Pewnie też bym jej nie uwierzyła, gdyby to ona mi powiedziała coś takiego. Musiałam ją przeprosić. Dlatego wstałam wcześniej i postanowiłam pójść do kawiarni i kupić jej ulubioną kawę, wiedząc, że byłą strasznym śpiochem i potrzebowała rano kawy, aby dodała jej kopa. Dzień był ładny, więc postanowiłam włożyć nową, zwiewną sukienkę. Do tego dobrałam baleriny i dżinsową kurtkę.

Szybko doszłam do kawiarni. Stanęłam w kolejce i zaczęłam już wyjmować z portfela pieniądze do zapłaty.
- To co byś mi poleciła ?- usłyszałam szept tuż przy swoim uchu.
Kompletnie się tego nie spodziewałam. Wystraszyło mnie to przez co wypuściłam portfel z rąk i wypadły z niego wszystkie monety. Obejrzałam się do tyłu.
- Liam ?
To dopiero był szok. Przede mną stał Liam. Dziś nie był  tak strasznie wystrojony jak na koncercie, co nie zmieniało faktu, że cały czas był nieziemsko przystojny.
-Hej.- powiedział z szerokim uśmiechem.
Nie wiedziałam co powinnam powiedzieć ani zrobić. Ale problem sam się rozwiązał, kiedy zauważyłam walające się po podłodze pieniądze. Musiałam je pozbierać. Uklęknęłam i zaczęłam zbierać monety. Liam uczynił to samo i pomógł mi zbierać. Kiedy nasz spojrzenia się spotkały uśmiechnęłam się do niego z wdzięcznością.
- Dziękuję. – powiedziałam, kiedy wszystko znalazło się już z powrotem w moim portfelu.
- Nie ma za co. Pięknie dziś wyglądasz. – powiedział Liam, a ja momentalnie się zarumieniłam.
- Dzięki. – powiedziałam.- Pewnie faktycznie trochę lepiej niż wczoraj. – przypomniałam na co Liam krótko się zaśmiał.
- No weź, tamta odsłona też mi się podobała. – powiedział Liam.
- Co dla Pani ?- spytał nagle sprzedawca, a ja nawet nie zauważyłam, że to już moja kolej.
-Dużą latte i cappuccino. Na wynos. – powiedziałam.
- Oczywiście. A dla Pana ?- spytał Liama.
- Również latte. – odpowiedział Liam.
Zapłaciliśmy  sprzedawcy i wyszliśmy z kawiarni. Słońce świeciło i wiał przyjemny, lekki wiaterek. Szliśmy z Liamem spacerkiem w nieznanym nam kierunku popijając nasze latte.
- Skąd się tu wziąłeś ?- spytałam.
- No wiesz, w końcu wczoraj nie dogadaliśmy się w kwestii tego numeru. Więc dziś, miałem trochę czasu rano to się tu wybrałem chcąc się przekonać czy nie kłamałaś co do tej kawiarni. – powiedział Liam.
- I jak ? – spytałam.
- Co jak ?
- Kłamałam, czy mówiłam prawdę ?- wytłumaczyłam mu.
- Aaaa o to chodzi. Zdecydowanie prawdę, nigdy nie piłem lepszego latte.- powiedział i na potwierdzenie swoich słów upił łyk.
- Ja nigdy nie kłamię. Między innymi dlatego, że nie potrafię.- powiedziałam.
- Ja też mam z tym trudności.- powiedział Liam.
- Znaczy może ty byś mi jeszcze uwierzył, bo mnie znasz, ale wszyscy moim bliscy od razu to wyczuwają. – mówiłam.
- Dokładnie, nawet nie ma sensu zaczynać, bo od pierwszego słowa wiedzą, kiedy kłamię.- powiedział Liam.
- W sumie to czasem trochę uciążliwe .- stwierdziłam
-Zdecydowanie – zgodził się Liam.
- TI, tak się zastanawiam co robisz w piątek ? - powiedział nagle Liam.
- Nie wiem. Jeszcze nic nie zaplanowałam. A ty ?- spytałam.
- Tak samo. To może miałbyś ochotę porobić coś razem w ten piątek ? – spytał Liam.
- Pewnie- powiedziałam.
Musiałam naprawdę bardzo się postarać, żeby pozostać opanowaną i nie zacząć skakać w z szczęścia. Naprawdę coraz bardziej lubiłam Liam i wcale nie chodziło o to, że jest on sławny czy coś. Myślę, że powoli zaczynałam się w nim zakochiwać.
- To może się zdzwonimy, bo teraz muszę iść z tą kawusi do koleżanki, bo trochę narozrabiałam. – powiedziałam wskazując cappuccino, które trzymałam w ręku.
- To może chcesz, żebym cię podwiózł. Jestem samochodem i niedaleko zaparkowałem ?- spytał Liam.
- Nie no co ty, przejdę się.- powiedziałam. – Ale to miłe z twojej strony.
- To  nie był by żaden problem. – powiedział Liam, uśmiechając się do mnie ciepło.
- Nie naprawdę to blisko. Dzięki. To do zobaczenia w piątek tak ?- spytałam, też się uśmiechając.
- No jasne. To pa.- powiedział Liam.
- Pa- powiedziałam i każde z nas zaczęło iść w swoim kierunku.
No cóż,  mówią , że żeby było lepiej zawsze najpierw musi być gorzej. Coś w tym jest, po nocy rozpaczania wszystko stało się sto razy lepsze niż wcześniej. Teraz tylko przeprosić ITP. Ale tu też powinno się ułożyć, bo przeciec musi mi uwierzyć w to wszystko, kiedy się spotkam z Liamem. Już nie mogłam się doczekać, kiedy zadzwoni, żebyś mogli omówić szczegóły.
- O niee.- powiedziałam, a cappuccino dla ITP wypadło mi z rąk.
Ja przecież wciąż nie podałam mu tego moje pieprzonego numeru.
- No bez jaj kurwa. I co teraz ?- myślałam na głos.
Szybko obróciłam się na piecie, i zaczęłam biec na pobliski parking. Nawet nie wiedziałam jaki ma samochód, zresztą mógł już odjechać. Nagle zobaczyłam jakiegoś faceta, który wsiadał do samochodu. Posturowo przypominał mi on Liam. Szybko podbiegłam do auta. Zaczynało powoli ruszać.
- Stój.- krzyknęłam i puknęłam w szybę.
Liam drygnął przestraszony. Kiedy mnie rozpoznał zatrzymał samochód i z niego wysiadł.
- Coś się stało ? –spytał zmartwionym głosem.
- Tak.- powiedziałam zdyszana.- Znaczy nic ważnego, po prostu cały czas ci nie dałam, tego cholernego numeru. – powiedziałam, kiedy złapałam oddech.
- A no faktycznie. – powiedział Liam i zaczął się śmiać.
Tym razem wymieniliśmy się numerami i parę razy sprawdziliśmy czy wszystko dobrze sobie podaliśmy.
- No to jeszcze raz do zobaczenia do piątek. – powiedziałam i chciałam już odejść.
Kiedy Liam przyciągnął mnie do siebie i bez żadnych ostrzeżeń złożył słodki pocałunek na moich ustach.
- Nie mogłem czekać do piątku. - powiedział i założył mi niesforny kosmyk za ucho.
Ja tylko się uśmiechnęłam.
- Zadzwonię.- powiedział i wsiadł do samochodu.
A ja cały czas uśmiechając się patrzyłam jak odjeżdża. Gdy Liam i jego samochód zniknęli mi z zasięgu wzroku zaczęłam skakać i piszczeć z radości. 

KAHN

31 komentarzy:

  1. Patrzę a akurat minutę temu dodałaś posta.
    Zabieram się za czytanie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. super mozes znapisac next czesc?

    OdpowiedzUsuń
  3. A pokłony i specjalne dedykacje dla mnie, bo pomogłam wymyśleć Ci dlaszy ciąg, panieważ Ty desperacko szukałaś pomysłu w Love Story w Bravo to gdzie? RECKLESS

    OdpowiedzUsuń
  4. Blagam! Dalsza czesc! Ja chce zobaczyc zachowanie mojej przyjaciolki :D proooooszeeeeee *-*

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe co jej powie :3. Super! kocham to i 1D ! ♥♥♥



    http://i-dont-like-you-i-love-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahahahhaha jaki fany ;>
    No fakt, czasami tak się dzieje.
    Jak ja bym mu nie dała to Ugh !
    Zapłakałabym się xd
    Plooose zrób 2 część ! *.*
    Ciekawe jak zareaguje ta jej przyjaciółka :D
    Zapraszam do siebie


    Liamkowa♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omg, zapomniałyśmy o dedyku dla Ciebie! Mam nadzieję, że wybaczysz :)

      Usuń
    2. Nic się nie stało :*
      Dziękuję i tak <3

      liamkowa♥

      Usuń
  7. ojej jakie słodkie <3 bardzo fajnie piszesz :)) xx.

    OdpowiedzUsuń
  8. haha jaki świetny <3 liam zawsze na propsie, najlepszy! :D jesteś w moich linkach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak słodko ;* awww

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahahah, cudny kochana :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękny , cudowny , romantyczny , pomysłowy :3
    MA BYĆ 2 CZ ! to groźba xd
    - Toffik <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham !! Mam nadzieje, że będzie kolejna część ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jetes ostro hot OMG wysłałem że padne że śmiechu.... gadala z kartonem super

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurde! Jaki boski! Jak ja bym chciała mieć taką smykałkę do pisania!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nienawidzę takich imaginów
    Wiecie wgl ile kosztują takie bilety???
    I akurat BFF ma dwa???

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest super ale niestety to tylko marzenia.

    OdpowiedzUsuń