wtorek, 25 czerwca 2013

# 101. Niall

Wiem, że ten imagin nie wyszedł mi za dobrze. Niestety chwilowo nie mamy co dodawać. Dlatego mam nadzieję, że nie będziecie na mnie złe, za to, że nie jest on najlepszy i może Wam się nie spodobać. Szczególnie, że dopiero co czytałyście fantastycznego Harrego nauczyciela LOLI c: 
_______________________________________________________________________

1 września

- Mam dzisiaj wolną chatę. Kto wbija ?- spytał John.
- Nikt. Uwierz twoja babcia jest super, ale spędzanie piątkowego wieczoru grając w scrabble z osiemdziesięcioletnią staruszką nie należy do moich ulubionych zajęć.- powiedział David, na co wszyscy zaczęli się śmiać.
- Oj cicho siedź. To się więcej nie powtórzy. Pomyliły się jej dni. Myślała, że mam urodziny. – bronił się John.
- Nie ważne ja i tak nie mogę. Liz chcę jechać poszukać jakiejś kiecki na bal -powiedział David.
- Ja nic nie robię, więc wpadnę.- powiedziałem wzruszając ramionami.
- Super.- powiedział  John i przybił ze mną żółwika.
- Hej. – powiedziała nagle Anna słodko się uśmiechając.
- Siema.- przywitaliśmy się.
- Mama chciałaby wiedzieć, czy moglibyście jej pomóc jutro w rozkładanie podestu i reszty sprzętu. – spytała dziewczyna.
- Jasne.- powiedział David.
- Do siedemnastej jestem twój.- zgodził się też John.
-Fantastycznie. A ty Niall ?- spytała, przenosząc na mnie spojrzenie.
- Ja jestem trochę zajęty i nie wiem czy dam rady się wyrwać.- powiedziałem.
- No to…- zaczęła Anna trochę zdziwiona.- No cóż szkoda, mam nadzieje, że dasz jednak radę się wyrwać.- powiedziała obdarzając mnie szerokim uśmiechem.
Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Czy tylko ja nie potrafię odmówić tej dziewczynie ?- spytał David, kiedy Anna odeszła
- Nie, nie tylko ty. Ona jest przerażająca. Ale tyłek ma boski.- powiedział John.- I wyraźnie na ciebie leci Niall.
- No dokładnie. A wiesz, jaka ona jest. Zawsze ma to czego chcę. A teraz zdecydowanie chcę ciebie.- mówił David.
- Przestańcie. Tydzień temu zerwałem z Debby. Na razie nie szukam kolejnej, sztywnej  laski z masą tapety na twarzy. Zresztą nie ważne nie rozmawiajmy teraz o tym. - powiedziałem.
- Jasne. Jak chcesz. Ej patrzcie. – powiedział nagle John.
W naszym kierunku szła szkolna kujonica Faye. Jeszcze nigdy w życiu nie dostała gorszej oceny niż cztery z plusem. Ale była również znana z tego, że była bardzo atrakcyjna dziewczyną. Na co dzień ukrywała, to pod dużymi okularami, które zasłaniały jej połowę twarzy, za dużymi o jakieś 5 rozmiarów ubraniami i włosami zawsze związanymi w ciasny kok. Tylko raz w roku pokazywała swoje  piękniejsze oblicze, kiedy brała udział w okolicznym konkursie piękności, który organizowała jej mama. Za każdym razem Faye zdobywał pierwsze miejsce, doprowadzając tym do szału, zmalowane, sztuczne dziewczyny. Obok Faye szła nie za wysoka dziewczyna. Od razu widać było, że nie była tutejsza. Wiatr rozwiewał jej długie włosy, które były tylko naturalnie pofalowane.
- Kto to?- spytałem chłopaków.
- Nowa. Pewnie Faye ją oprowadza. – powiedział John.
- Cześć. Przedstawiam wam TI, TI to John, David i Niall.- przedstawiła nas sobie Faye.
- Czyli szkolne ciacha. Najwięksi luzacy w szkole i pewnie jeden z was jest chłopakiem  tej dziewczyny z pomarańczową twarzą  i w chuj długimi nogami. – powiedziała TI, bez żadnego skrepowania.
John i David wybuchli śmiechem. Nie było wątpliwości, że dziewczyna mówiła o mojej byłej Debby.
- No cóż TI zostawiam cię z chłopakami, bo o ile się nie mylę następna lekcje masz z Davidem i Niallem, więc do zobaczenia. – powiedziała Faye i powoli odeszła.
- To teraz pozostajesz w naszych rękach. Ale myślę, że my pokażemy ci trochę bardziej interesujące rzeczy niż Faye.- powiedział John mrugając do TI,  zarzucając jej po przyjacielsku rękę przez ramię.
- Nie wątpię.- powiedziała TI, łapiąc za jeden z palców u ręki John i zrzuciła jego rękę z ramion.
Po czym zaczęła iść w stronę szkoły. – Idziecie ? – spytała odwracając się przez ramię.
- Już biegniemy. – powiedział John. – Gorąca. –szepnął do mnie John.
- O tak.- powiedziałem uśmiechając się sam do siebie.

~*~

28 sierpnia.

- Zdecydowanie ci się tu spodoba. To taka  miła okolica. I jacy wspaniali ludzie tu są. Nasi sąsiedzi mają taką śliczną 4 letnią córeczkę… - zachwycała się moja mama.
Ale dla mnie to wszystko co gadała było zwykłym pieprzeniem. Czułam, że zapowiada się naprawdę bardzo długi rok. Na szczęście ostatni. Czułam, że tak naprawdę dopiero wtedy zacznę znowu żyć. Ale na razie przede mną jeszcze równe  303 dni. Wakacje tym razem minęły jeszcze szybciej niż zwykle. Z różnych przyczyn. Miałam tylko nadzieje, że rok szkolny minie równie szybko.
Wpatrywałam się w szybę, przyglądając się okolicy. Właśnie czegoś takiego się spodziewałam. Przeciętne miasteczko, gdzie wszyscy znają się od urodzenia i wiedzą o sobie wszystko. Wszystkie domy były do siebie podobne.  Budowane według jednego schematu. Jedno piętrowe, dachy z czerwonej dachówki i duża weranda przed domem.
- Jesteśmy. – na miejscu.- powiedziała mama, uśmiechając się podekscytowanie.- O to twój nowy dom.
„Mój nowy dom” był dokładnie taki sam jak wszystkie wokół. Tylko ogród był dużo większy i dużo bardziej kolorowy. Było tu tysiące różnych roślin. Począwszy od zwykłych stokrotek, skończywszy na wielkich kaktusach. Wyglądało to dość dziwacznie i było zdecydowanie przesadzone.
- Podoba ci się ogród? – spytała mama.- To dzieło Xaviera.
- Domyśliłam się.- odparłam bez krzty entuzjazmu.

2 września

Siedziałam sama przy stoliku podczas długiej przerwy wcinając śmietankowe lody. W sumie nic mnie nie zaskoczyło w tej szkole. Wszystko było takie jak się spodziewałam.
- Hej.- usłyszałam nagle jakiś męski głos.
Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam uroczego blondyna, którego miałam okazje wczoraj poznać. Był to zdecydowanie jeden z gwiazd szkoły, którego dziewczyna na pewno zostaje królową balu. Czasem życie tak łatwo jest przewidzieć, ale ludzi tak łatwo przejrzeć. Spojrzałam na uśmiechającego się chłopaka, po czym przeniosłam wzrok z powrotem na moje lody i też się lekko uśmiechnęłam.
- Lody na drugie śniadanie ? – spytała siadając obok mnie.
- Nie koniecznie.- odrzekłam, bawiąc się łyżką w pudełku lodów. – Lody na śniadanie, obiad i kolacje.
Chłopak zaśmiał się i zrobił gryz swojej kanapki.
- Jesteś pierwszą osobą jaką znam, która do tego stopnia lubi jeść lody.- powiedział Niall.
- To skomplikowane. Ale to jedyna dobra rzecz, którą mogę jeść.- odrzekłam.
Niall zmarszczył lekko brwi, widocznie nie rozumiejąc o co mi chodzi. Mimo, że na razie rozmowa była lekko drętwa i czułam się trochę niezręcznie, to jakoś Niall wydawał mi się miły i zdobył moją sympatie.
- Bo widzisz przeprowadziłam się tu razem z moją mamą i jej  mężem, który, że tak łagodnie ujmę jest dość specyficzny. – zaczęłam.
- Gość z kitką, który ma zawsze okulary słoneczne?- spytał Niall.
- Dokładnie. Ma na imię Xavier, ale woli jak się do niego mówi X. I jest na serio pojebany. Zacznijmy od tego, że on jest jakby wegetarianinem, ale takim, że nie je roślin. Uważa, że są to stworzenia w najczystszej postaci, że nie popełniły żadnego grzechu i dają życie wszystkim pozostałym organizmom. Więc w domu X nie ma niczego z roślin, oprócz tysiąca żywych kwiatów, wszelkiej odmiany. A uwierz zdziwił byś się, ale praktycznie w każdym produkcie jest coś pochodzenia roślinnego. A jeśli nie ma jest po prostu niezjadliwe. Tylko lody są wyjątkiem. Xavier je akceptuje, bo, kiedy je je w czasie pełni ma lepszy kontakt z naturą. A no właśnie zapomniałam powiedzieć, że ma tez bzika na punkcie wszystkiego związanego z kosmosem szczególnie z księżycem. Od niego bierze energię życiową na przykład.- mówiłam, co jakiś czas wywracając oczami.
Kiedy skończyłam opowiadać o moim ojczymie Niall zaczął się śmiać, a ja szybko dołączyłam do niego.
- Kurde, a ja serio myślałem, że to moja rodzina jest pojebana. – powiedział Niall.
- Pewnie każda jest dziwna na swój sposób. Ale i tak nic nie może się równać z moja. A wiesz, co do tych lodów to też nie jest tak bosko, naprawdę ciężko jest znaleźć jakieś, które nie mają związku z roślinami. – powiedziałam, grzebiąc w moich lodach, na które tak naprawdę nie miałam ochoty.
Niall widząc to spojrzał na swoja kanapkę i wyciągnął ją w moją stronę.- Chcesz, możemy się zamienić. Jest tu sałata, pomidor, szynka coś tam jeszcze.- powiedział zaglądając do kanapki.
- Ok.- powiedziałam i posunęłam lody w jego stronę i wzięłam od niego kanapkę. – Kurde, ona jest pyszna. – powiedziałam, kiedy zrobiłam gryza.
Niall zaśmiał się na to krótko.

~*~

5 września

- Wczoraj,  mama znalazła, jakieś stare butelki i pety pod łóżkiem. W ogóle one to chyba są jeszcze z podstawówki. Kompletnie zapomniałem o ich istnieniu.- mówił David.
- No co ty. I jak się tłumaczyłeś?- spytałem, zamykając moją szkolną szafkę.
- Nie za bardzo miałem okazje na rekcje, pomiędzy krzykami mojej mamy, walenia mnie ścierką i wyzywania od satanistów.- powiedział David. – Ale wyszło, że do balu mam szlaban.
- Uuu to słabo.- stwierdziłem, zdając sobie sprawę, że to jeszcze bite dwa tygodnie.
Moja rodzina nie była typową rodziną z tego miasteczka. Może dlatego, że mój tata nie pochodził stąd. Przeprowadziłem się tu 6 lat temu i do przybycia TI, to ja byłem w sumie wciąż tym nowym. W każdym razie, moi rodzice nie angażowali się aż tak bardzo udziału w sprawy miasteczka, ani  nie przejmowali się tak corocznym balem.
Nagle w tłumię, zobaczyłem drobną postać TI. – Muszę lecieć. – powiedziałem do Davida i pobiegłem w stronę TI.
- Hej.- przywitałem się , kiedy przeciąłem jej drogę.
- Cześć.- powiedziała dziewczyna uśmiechając się.
- Dziś mam dla ciebie, jabłko.- powiedziałem podając jej najbardziej czerwone jabłuszko, jakie udało mi się wybrać w pobliskim sklepie.
Codziennie, przynosiłem TI jakieś warzywo lub owoc. Za co ona nagradzała mnie szerokim uśmiechem. TI wzięła ode mnie niepewnie jabłko, rozglądając się i sprawdzając czy nikt nas nie obserwuje.
- Spokojnie.- powiedziałem, rozbawiony jej zachowaniem.- Zachowujesz się jakbym ci dawał narkotyki, czy coś.
- Oj nie wiem czy narkotyki nie byłby dla mnie bardziej bezpieczne. – powiedziała, wgryzając się w jabłko.- Jeśli X by się dowiedział, że zjadam jego braci.- żartowała dziewczyna.
Szliśmy razem z TI pod klasę, gdzie mieliśmy mieć razem biologię.
- Co to za bal ?- spytała TI, zatrzymując się przy zawieszonym plakacie, informującym o corocznym balu.
- Jest to przyjęcie koktajlowe, wydawane co roku przez moją rodzinę, z okazji rocznicy założenia miasta. To naprawdę coś ważnego. W tym roku wypada 200 lat. Ty pewnie jesteś TI- przedstawiła się Anna, jak zwykle zjawiając się znikąd.- Ja jestem Anna. Jako nowa mieszkanka tego miasta musisz się koniecznie zjawić. Zapytaj się zresztą Nialla. Zawsze jest wspaniale. Już nawet nie pamiętam od kiedy ja i Niall przygotowywujemy dekoracje. – powiedziała dotykając przy tym mojego ramienia i uśmiechnęła się do mnie słodko.- A właśnie może wpadniesz dziś. Zaczęlibyśmy już wszystko planować.
-Jeszcze nie wiem, czy mogę. Ale jeśli dam radę to wpadnę z TI.- powiedziałem z naciskiem na ostatnie słowo.
Anna wyglądała jakby ja zatkało. Ale ten stan trwał tylko chwilę i zaraz szybko wróciła, stara Anna, która zawsze ma wszystko pod kontrolą.-  Oczywiście. Było by super, jakbyś i ty wpadła TI. Wybaczcie, ale teraz muszę już, lecieć. W każdym razie daj mi znać Niall.- powiedziała Anna.
- Nie martw się nigdzie nie idziemy.- powiedziałem uśmiechając się do TI, kiedy Anna odeszła.
- No wiesz Niall, ta dziewczyna tak liczy na naszą pomoc. – droczyła się, ze mną TI.
- Znaczy oczywiście, jeśli lubisz zawieszać balon i lampiony na 20 metrowe  drzewa , słuchając przy tym  ulubionej opowieści dziadka Anny o kubie rozpruwaczu to możemy tam jechać. – powiedziałem.
- To może jednak innym razem. – powiedziała TI.
- To dobrze, skoro odpada pomoc Annie to może chciałabyś porobić dziś cos innego?- spytałem.
Słysząc to TI lekko się zarumieniła. Widząc to uśmiechnąłem się sam do siebie. Było to niezwykle urocze. Zresztą ona całą była urocza.
- Co na przykład? – spytała.
- No nie wiem. Może chcesz zjeść, jakiś porządny obiad. Ja stawiam.- powiedziałem.
- Okej.- powiedziała i nagle zatrzymała się przy jakimś motorze.- To jedziemy?
Spojrzałem na nią pytająco.- To twój motor?
- Tak.- odrzekła jakby nigdy nic.
- Pieprzysz.- powiedziałem i zacząłem z zaciekawieniem oglądać go z każdej strony.
- Nie, nie pieprze. – powiedziała rozbawiona TI. – To jedziesz czy nie?- spytała siadając na motor.
- Tak, jedziemy. Tylko nie tym. Czułbym się trochę dziwnie. Wiesz jakby to powiedzieć. mało męsko, gdybyś ty prowadziła. Więc nie daleko stoi mój samochód i możemy nim pojechać. Ja wtedy będę prowadził i mój honor pozostanie nie tknięty. – powiedziałem.

10 września

- Wiesz mogłabym się do tego przyzwyczaić.- powiedziała TI.
Siedzieliśmy na pomoście nad małym jeziorkiem. Obydwojgu nam nie uśmiechała się  możliwość słuchania wywodów pana Christophera na temat drugiej wojny światowej. Dlatego się zerwaliśmy. TI siedziała z nogami zanurzonymi do kolan w wodzie i zajadała się truskawkami, które dla nas przyniosłem.
- Do czego?- spytałem.
- Do tego, że jestem przez ciebie dokarmiana. – powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Przyjemność po mojej stronie. To zabawne, ale to lubię. Lubię ta świadomość, że mogę coś dla ciebie zrobić.  –mówiłem.
- Oj już sobie tak nie słodźmy Horan.- powiedziała TI szturchając mnie łokciem.- Zawsze jadłam truskawki z tatą.- powiedziała nagle TI.
- Nigdy o nim nie wspominasz.
- To trochę skomplikowane. Gdy miałam 8 lat mieszkałam w podobnej mieścinie, jak ta. Ogólnie, kiedy rodzice byli razem, często się przeprowadzaliśmy. Ale w tamtym miejscu mieszkaliśmy już półtora roku. Chodziłam tam do szkoły. I wszystko wydawało się naprawdę być okej, kiedy nagle rodzice się rozwiedli. Mama poznała Xaviera, przez chwilę z nim mieszkałam, ale nie potrafiłam sobie poradzić w nowej sytuacji. Mama przy nim nie była już ta samą osobą. On zmienił  całe życie mojej mamy i chciał zmienić moje. Więc, któregoś dnia po prostu wzięłam mojego ulubionego misia i wyszłam, z domu przez okno. To byłam moja wielka ucieczka. Wsiadłam w pierwszy, lepszy autobus, który wywiózł mnie jakieś 30 kilometrów od domu. Tam zadzwoniłam z butki telefonicznej do taty. Przyjechał po mnie. Po paru awanturach z mamą postanowił, że z nim zamieszkam. Wtedy czułam, że wreszcie życie zaczyna się układać. Mieszkaliśmy wielkim mieście, w Nowym Jorku. Chodziłam tam do szkoły, gdzie miałam wielu przyjaciół.  Ale, kiedy skończyłam 15 lat tata zapoznał Spencer i się z nią ożenił. To już nie było to samo.  Już nie liczyłam się tylko ja. A kiedy okazał się, że Spencer jest w ciąży było tylko gorzej. Ona wtedy uświadomiła sobie, że to już czas, abym wyniosła się do mojej matki. Uważała, że dom dla naszej czwórki będzie za mały i ja nie będę odpowiednim przykładem dla tego dziecka. Tata z czasem zaczął jej ulegać. Natomiast wszystko przesądził moment, kiedy zostałam przyłapana na jaraniu w szkole. Do szkoły przyszła Spencer i zabrała mnie od razu na lotnisko. Powiedziała tylko, że już na mnie czas najwyższy i wsadziła mnie w samolot. Kiedy już byłam na miejscu zadzwoniłam do taty, a on powiedział „ TI, Spencer mi wszystko opowiedziała. Nie mogę teraz rozmawiać, jestem na USG z Spencer”- to wszystko. Od tamtego momentu nie rozmawiałam z nim. Parę dni temu napisała do mnie wiadomości, że Spencer urodziła dziewczynkę i wysłał zdjęcie dziecka. – powiedziała TI, patrząc przed siebie.
Nie wiedziałem, co powinienem zrobić, albo powiedzieć. To było dla niej trudne. A ja chciałem ją tylko przytulić i powiedzieć, że już będzie dobrze.
- Już mi wszystko przeszło. Nie jestem już wściekła na tatę. Ale…- powiedziała TI, ale zatrzymała się, jakby nie wiedziała, jak ubrać w słowa, to co ma na myśli.
- Ale jednak masz mu to za złe.- dokończyłem za nią.
Kiedy to mówiłem TI przeniosła swój wzrok na mnie. – Masz do niego żal, że o ciebie nie walczył. Potrzebowałaś go wtedy, a on tak po prostu odpuścił.- mówiłem.
- Tak.- powiedziała tylko TI, a ja widziałem jak jej oczy robią się coraz bardziej zamglone.
- Ale chcę, żebyś wiedziała, że jesteś  zdecydowanie warta, aby o ciebie walczyć. Twój tata wtedy spieprzył to prawda. Ale jestem pewien, że żałuje i wiesz ludzie popełniają błędy. A ty jesteś dobrą, wspaniałą dziewczyną i musisz wiedzieć, że każda osobą, która cię zna, jest gotowa ci pomóc w każdej sytuacji, bo wie, że na to zasługujesz. Ja to wiem i zawsze możesz liczyć na moją pomoc. – powiedziałem.
- Kurde Niall. To była chyba najpiękniejsza rzecz, jaką ktokolwiek mi powiedział.- powiedziała TI, uśmiechając się lekko. – Jesteś naprawdę super wiesz.
- Staram się.- powiedziałem i objąłem ja ramieniem, przyciągając do siebie.
- Dzięki.- powiedziała TI, kładąc policzek na moim ramieniu.
- Wiesz, za pięć dni jest bal. I wiadomo, że musisz iść, Szczególnie, że jesteś nowa. To będzie okazja, żeby zaprezentować się całemu sąsiedztwu. Planowałem nie iść, ale myślę, że lepiej dla twojego bezpieczeństwa pójdę z tobą. Mama Anny potrafi być bardzo wścibska i bezpośredni, szczególnie po lampce wina. – powiedziałem.
- Czy to randka?- spytała TI, lekko się rumieniąc.
Uśmiechnąłem się do niej. – Nie. Nasza randka będzie strasznie romantyczna. To  będzie trochę jak egzamin, który będę ci pomagał zdać. Potem przyjdzie czas na przyjemności i na randki.

15 września

- Nie wierze, że tym przyjechałaś.- powiedziałem do TI.
- Oj chciałam, dać ludziom trochę tematu do plotek.- powiedziała TI zdejmując kask i schodząc ze swojego motoru.
Weszliśmy razem do domu Anny, która przywitała nas na progu. Widać było, że nie była zachwycona  faktem, że przyszedłem z TI.
- Dobra, to teraz idź do mamy Anny i reszty, ładnie się przedstaw, porozmawiaj z nimi z dziesięć minut, a potem spieprzaj jak najszybciej. Wyjdziemy jakby nigdy nic i wtedy zabiorę cię na randkę. – powiedziałem jej do ucha.
- Okej.- odrzekła i zaczęła już od chodzić.
- TI.- krzyknąłem, a ona od razu się odwróciła- Mówiłem, ci już, że pięknie wyglądasz?
TI tylko się do mnie uśmiechnęła i ruszyła w kierunku  mamy Anny i reszty.
- To miłe z twojej strony, że się tak zajmujesz tą nową- powiedziała nagle Anna podchodząc do mnie.- Ale myślę, że powinieneś uważać.
- O czym ty mówisz?- spojrzałem na nią nie mając pojęcia o czym tym razem pieprzy.
- No wiesz, ona jest inna niż my. Ludzie różne rzeczy o niej mówią. Zresztą sam na nią spójrz.  Założyła trampki. Trampki do wieczorowej sukni. To nie jest  jakąś podrzędna impreza, na których pewnie do tej pory bywała. Na prawdę – mówiła Anna, ale jej przerwałem.
- Czy ty w ogóle słyszysz co mówisz? – spiorunowałem ją wzrokiem. – Przestań mi pieprzyć takie głupoty. Właśnie to, że jest od nas inna lubię w niej najbardziej. Nie zdążyła, jeszcze przesiąknąć tym wszystkim. Tymi plotkami i osądzaniem ludzi. Powinniśmy brać z niej przykład.  Zarówno ja i zdecydowanie ty.- powiedziałem i odszedłem od Anny zastawiając ją purpurową ze złości.

~*~

Starałam się znaleźć Nialla w tłumie ludzi. Nigdzie go nie było widać. Wspinałam się teraz  na dużą górkę za domem i dziękowałam Bogu, że jednak zrezygnowałam z niewygodnych szpilek. Ludzie jakoś nie byli bardzo wścibscy, albo nie myli. Oczywiście nie obyło się bez krzywych spojrzeń, szczególnie starszych pań, ale myślę, że poszło dobrze.
Kiedy doszłam na samą górę zobaczyłam jakąś postać siedząca na kamieniu. Przez chwilę miałam nadzieję, że to Niall, ale zauważyłam, że to osoba jest za drobna i mała jak na niego. Wreszcie poznałam, że była to Anna. Na początku chciałam się wycofać wiedząc, że dziewczyna za mną nie przepada, ale kiedy ona mnie zauważyła zrozumiałam, że już na to za późno.
- Kogo mu tu mamy.- powiedziała podchodząc do mnie trochę chybocząc się na nogach.
- Hej.- powiedziałam.
Dopiero po chwili zauważyłam, że w ręku trzymała butelkę wódki, po połowy pustą. Wydawało mi się też, że płakała, ale nie byłam pewna , bo było już ciemno.
- Wiesz, co nienawidzę cię kurwa. Chciałabym, żebyś zdechła.- powiedziała wymachując rękami.
Zatkało mnie. Różne rzeczy słyszałam, ale nigdy niczego tak dosadnego i bezpośredniego.
- Tak dobrze słyszałaś mała  suko. Odkąd pamiętam zawsze go kochałam. Miałam do niego pierwszeństwo.  Nagle pojawiasz się ty i owijasz go sobie wokół palca. – mówiła Anna podchodząc do mnie i zabawnie gestykulując. – Co cię bawi TI ?- spytała plując na mnie przez przypadek.
- Nic. Ja musze już lecieć, ty tez powinnaś, a przynajmniej zostawić to.- powiedziałam i chciałam zabrać jej butelkę, ale szybko ją schowała za plecy.
- I do tego jesteś złodziejką. – powiedziała oburzona.
- Nie ważne.- powiedziałam zrezygnowana i już chciałam odejść, kiedy Anna złapała mnie za rękę i odwróciła w swoją stronę.
- Masz zostawić Niall w spokoju. Nie zasługujesz na niego.- mówiła i coraz bardziej zaciskała uścisk na moim ramieniu.- Nawet twój własny ojciec cię nie chce.
Tego było już za wiele. Odepchnęłam ją z całej siły, przez co ona upadła na ziemię.
-Odpierdol się ode mnie.- krzyknęłam.
Anna szybko wstała i rzuciła się na mnie, czym mnie strasznie zaskoczyła. Zaczęłyśmy się czołgać po ziemi., drapiąc, gryząc i ciągnąc za włosy. Nagle Anna zaczęła mnie dusić. Wtedy myślałam, że naprawdę chcę mnie zabić. Udało mi się jakoś ją z siebie zrzucić. Teraz to ja byłam nad nią. Anna złapała mnie za rękę i mnie w nią ugryzła, no co ja uderzyłam ją w brzuch.
Nagle poczułam jak ktoś łapię mnie w pasie i ściąga z Anny.  Był to Niall, który musiał mnie przytrzymywać z całej siły, bo wierzgałam i krzyczałam, żeby mnie puścił. Nie zamierzałam  pozwolić, aby to wszystko uszło Annie na sucho. Natomiast dziewczyna płakała i mówiła coś o tym, że niby to ja na nią napadłam do jakiegoś innego chłopaka, który pomógł nas rozdzielić.
- TI idziemy- powiedziała stanowczo Niall, odwracając mnie tyłem do Anny.
- Dobra.- powiedziała fukając.
Szliśmy przez jakieś dobre dwadzieścia minut zanim się uspokoiłam. Kiedy opuściła mnie cała złość, usiadłam na pobliskim kamieniu razem z Niallem i opowiedziałam mu wszystko.
- A wszystko przez to, że cię szukałam.  W ogóle, gdzie do cholery byłeś, to wszytko to twoja wina
Niall rozśmiała się słysząc oskarżenia.- Wybacz, ale zostałem wysłany przez pani Robi wraz z Davidem  po więcej napojów. – powiedział. –I kiedy wróciłem, to wtedy ja nie mogłem cię znaleźć i nagle usłyszałem cię krzyczącą „Odpierdol się ode mnie”. I czułem, że szykują się kłopoty.
-Tak. Jedna z dziewczyn zakochany w tobie po uszy, chciała mnie zabić. Tak myślę, że gdybyś zjawił się trochę później mogło być , już nieciekawie. – powiedziałam.
- Ale chyba z Anna, bo z tego co widziałem,  to naprawdę mocno jej dowaliłaś. – powiedział  Niall lekko się do mnie uśmiechając.
Nic na to nie odpowiedziałam, bo zaczęłam się nad czymś głęboko zastanawiać.
- Ale wiesz, Anna uświadomiła mi coś ważnego. Jesteś naprawdę wspaniałym chłopakiem i nie wiem po co ci taka ja, której nawet właśni rodzice nie chcą. – powiedziałam nie patrząc jej w oczy.
- Czekaj, czekaj. O czym ty mówisz? To ty jesteś wspaniałą osobą. Wydaje mi się, że całe życie kogoś udawałem. Robiłem wszystko, żeby wpasować się w towarzystwo. A przy tobie wręcz przeciwnie, nikogo nie udawałem. Wcześniej sam za bardzo siebie nie znałem, ale ty pomogłaś mi zrozumieć czego chce i kim jestem. Przy tobie odnalazłem prawdziwego siebie. Nigdy nie widziałem tego w jakim świecie żyje, jakimi ludźmi się otaczam. Dopiero ty mi uświadomiłaś, że oni wszyscy to banda nadętych, zarozumiałych bachorów. I ja nie chce dłużej tak żyć. Chcę ciebie. Nawet jako przyjaciółkę, Jestem gotowy stawić czoło całemu światu pod warunkiem, że będę to robił razem z tobą. Jeśli chcesz, możemy chodź zaraz wskoczyć na ten twój motor i wyjechać. Uciec tak daleko jak tylko będziesz chciała. – powiedział NIall, na jednym wdechu patrząc mi w oczy przez cały czas.
Patrzyłam na niego z lekko otwartymi ustami. Jakby w każdej chwili miał się z nich wydobyć jakiś dźwięk. Ale nie była w stanie nic powiedzieć. W końcu zaczęłam się lekko do niego uśmiechać i powiedziałam.- W takim razie, myślę, że powinieneś mnie pocałować Niall.
Chłopak, też się do mnie uśmiechnął i musnął swoimi ustami moje. Wydawało mi się, że jego słodkie usta smakowały lodami śmietankowymi, do których jedzenia był zmuszany, kiedy przebywał ze mną. Uśmiechnęłam się na tą myśl. - Kurde, nie dość, że potrafisz walić takie głębokie teksty względem nas to jeszcze tak całujesz.- powiedziałam lekko dysząc.
Niall uśmiechnął się łobuzerko słysząc to i złożyła na moich ustach jeszcze jeden pocałunek.
- Dobra. – powiedziałam wstając do góry.- Jeśli chodzi o ten twój planu z uciekaniem na motorze, to jestem, jak najbardziej na tak. Trzeba ci tylko załatwić jakiś cudny motorek, ale najpierw musimy cię nauczyć nim jeździć. – powiedziałam podając mu rękę.
Niall uśmiechnął się do mnie . Złapał moją dłoń i kiedy wstawał przyciągnął mnie do siebie wpijając  się w moje usta. Zarzuciłam mu ręce ma szyje i pogłębiłam pocałunek. 




KAHN

65 komentarzy:

  1. Owww....
    To takie słodkie. Aż by sie chciało coś takiego przeżyć. Tylko ja bym pewnie jednak wybrała szpilki. xD


    http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste! Kocham to co piszecie! I nie pierdol głupot mówiąc, że nie wyszło Ci za dobrze!

    Zapraszam: loveisnthard.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pierwsza!!!!! A co do imagina extra.!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pierwsza do obciągania Murzynowi -,-

      Usuń
  4. Zajebisty ♥ Uwielbiam twoje imaginy, jak i pozostałych autorek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu, jak ja kocham te imaginy :D
    Czekam na kolejny :D

    Zapraszam do mnie http://still-the-one-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny . ! ♥ Kocham . ^^ / Natalia

    Zapraszam do mnie :
    http://imaginyonedirection6969.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. za mało wiary w siebie ! Ten imagin jest zajebisty !

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny. :)
    Bez urazy, ale trochę raziły mnie te błędy.. Tak jakbyś w jednym zdaniu chciała opisać punkt widzenia bohaterki, a w drugim Niall'a i to tak się ze sobą śmiesznie miesza.. Ale poza tym, wszystko ok. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam takie samo zdanie jak ty.
      ale ogółem jest świetny :)x

      Usuń
  9. Świetny ♥
    W ciągu tygodnia przeczytałam wszystkie imaginy i muszę przyznać że są boskie :D
    Zapraszam do mnie:
    just-you-and-one-direction.blogspot.com
    Agan :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny imagin, masz talent XD Ale musisz tylko poprawić błędy a będzie idealny!!!! Wybacz, że tak słodzę, ale inaczej już nie potrafię tego określić ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. świetnyy <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Czemu piszesz jej jak ti mówi do Nialla'? Yyy, dziwne. Zrobiłaś trochę błędów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem czemu ale to zdjęcie na końcu sprawiło, że po całym imaginie wybuchłam śmiechem hahahah xdd ogóonie cudny i słłłłooooodki <3333 :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  14. Booże nie wiem co powiedzieć!! Genialne, świetne, super!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialne <3 !!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajne i były 2 Anny ta z historyjki i ja :)

    OdpowiedzUsuń
  17. TO BYŁO BARDZO FAJNE. NAPRAWDĘ BOSKIE < 3
    JESTEŚ GENIALNA ^^
    BUZIACZKI ; *

    OWHIN

    OdpowiedzUsuń
  18. TO BYŁO BARDZO FAJNE. NAPRAWDĘ BOSKIE < 3
    JESTEŚ GENIALNA ^^
    BUZIACZKI ; *

    OWHIN

    OdpowiedzUsuń
  19. Jaki cudny *~* taki tu kochany Niall <3 wcale imagin nie jest beznadziejny ;c jest genialny dziewczyno! xx

    OdpowiedzUsuń
  20. jak nie najlepszy dla mnie jest genialny






    Rubbis

    OdpowiedzUsuń
  21. AAAAAWWWWWWW!
    Jaki kochany Nialler, dawał jej owoce :3
    Głupia Anne...
    Ma nadzieję, że uciekną na tym motorze;)
    Przy okazji zapraszam;
    http://najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. OMG! Najlepszy, jaki kiedykolwiek czytałam. ;* <3
    Rachel xoxo ♥

    OdpowiedzUsuń
  23. Zostałyście nominowane do Liebster Award.
    Więcej informacji tutaj: http://niektore-sny-sie-spelniaja.blogspot.com/

    Dominika.

    OdpowiedzUsuń
  24. Romantycznie...trochę mi jakiś film przypomina ;) Słodko :) Strasznie mi się podoba <3

    OdpowiedzUsuń
  25. wasze imaginy są najlepsze na świecie :) !

    zapraszam ♥

    http://imaginyy1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. bardzo fajny, wcale nie słaby :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Super :) i wcale nie slaby ale troche mi przeszkadzaly przeklenstwa :/ ogolnie to bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny i takie słodkie awwwwww ;**

    OdpowiedzUsuń
  29. Napisałaś, że ci nie wyszedł za bardzo i teraz mogę śmiało powiedzieć, że kłamiesz. Wszystko od początku do końca było świetne. Też zakładam trampki do spódnicy czy sukienki, więc to mi się podobało. A ten motor... Nie spodziewałam się tego. Wszystko si skończyło szczęśliwie, a ja lubię happy endy. Jest wspaniały! Życzę weny i czekam na następne pomysły.
    Van.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham to co robicie...Uzależniłam się 0.o :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie no nie jest taki zły grubo przesadzasz!!! Jak dla mnie BOSKI!!
    -Katherine

    OdpowiedzUsuń
  32. I to miało być słabe?! To było vghvfyuhdzdjjnbxfvdfghcdfvhbxzdzxdvxzdcxdzcxzvhbxbxzdbvxvbxvb xzdbjbbxchvx

    OdpowiedzUsuń
  33. Po prostu Cudny i taki oryginalny :) Zajrzyjcie tu: https://www.facebook.com/JestesmyTylkoMy

    OdpowiedzUsuń
  34. piękny < 33 *_*
    czekam na kolejne tak fantastyczne imaginy < 333

    OdpowiedzUsuń
  35. świetne :)
    http://1directionrulez.blogspot.com/
    zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. zostałaś nominowana do libster award!
    więcej informacji u mnie http://one69direction69.blogspot.com/

    +świetny imagin! <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Z góry przepraszam za spam!
    Wejdziecie? pl1d.blogspot.com
    Zaczeła pisać po długim czasie nowe opowiadanie i szuka nowych czytelników.
    Powiem wam, że takiego stylu pisania nie znajdziecie. Jest inne niż wszystkie, ale też zaje*iste.
    pl1d.blogspot.com
    Dziewczyna, która przez swe mocne uczucie odkryła sekret, osoby która była najważniejsza w jej życiu.. Wszystko się zmienia, czas wszystko przemyśleć.. Ale co teraz będzie?
    Przekonaj się sam!
    Zachęcam do czytania

    OdpowiedzUsuń
  38. SBYUCEYUCEBYUCEYGCEBCEGY7CE4BV4CFY74YU TOOO JEST ZAJEBISTE ! *____* NAPRAWDĘ <3333 I zapraszam do siebie i sorki za spam ! :) http://lastfirstkissonedirectionimagine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie gadaj głupot, jest świetny! <3

    OdpowiedzUsuń
  40. hej to jest bosssskieee zapraszam do mnie http://opowiadanielondonismyparadise.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak gdyby streszczenie jakiejś super komedii romantycznej. Koffam cię!!! ;*

    OdpowiedzUsuń
  42. Kocham wszystkie inaginy na tym blogu *_*
    PS. Zapraszam do mnie :) http://violetta-and-niall-lovestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  43. Ojej Boże Genialne! *-* To Takie Słodkie! *--* ^^ ;* *__________________________*

    OdpowiedzUsuń
  44. Super ! Ja tez zakładam trampki do sukni xD zreszta do czego ja ich jie zakladam.. wgl dziewczyna podobna do mnie normlanie xD ahah

    OdpowiedzUsuń
  45. Mam do Ciebie pytanie . Napiszesz następną część tego imagina . ?

    OdpowiedzUsuń
  46. o ja pierdole :o najlepszh imagin jaki kiedykolwiek czytałam. Wogóle wasz blog jest zajebisty i to w jaki sposob piszecie KOCHAM <3 a co do tego, że imagin ci sie zbytnio nie udał to nie pieprz więcej takich głupot bo kazdy imagin na tym blogu jest NAJLEPSZY :* Podsumówując uwielbiam was <3 <3 <3 <3 <3 Kocham i pozdrawiam Zaja xoxo

    OdpowiedzUsuń
  47. Awwww... <3 *.* boskie to i słodkie jak cholera <333

    OdpowiedzUsuń
  48. C.O..T.Y..P.I.E.R.D.O.L.I.S.Z. ? Nie udał sie ? Kurwa popłakałam sie ! Zajebisty !!! Mój mistrzu <3<3<3 KOCHAM CIE <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  49. ... ZAJEBISTY , KURWA !!!! <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  50. Zarąbisty, jesteś moim guru pod tym względem <3 A tak w sumie sama bym chciała przeżyć coś takiego jak w tym opowiadaniu :'(

    OdpowiedzUsuń
  51. przez twoje cudowne imaginy zaniedbuje lekcje

    OdpowiedzUsuń
  52. przez twoje cudowne imaginy zaniedbuje lekcje

    OdpowiedzUsuń
  53. Sprawdzałaś go w ogóle? Bo jest masakrtcznie dużo literówek. Przecinki są tam, gdzie ich nie powinno być, a nie ma gdzie powinny. :(
    Ale pod względem treści było ciekawe :)
    Koneko

    OdpowiedzUsuń