____________________________________________________________________________________

-Wiem co czujesz. Mnie też nie wybrali. - Wycedziłam podając mu chusteczkę.
-Dzięki. Cały czas mam wrażenie, że mogłem zrobić więcej. Bardziej się postarać. Uwielbiam śpiewać i myślałem, że dobrze mi to wychodzi. Miałem nadzieję, że ten program utoruje mi drogę do kariery. Że stanę się sławny i już do końca życia będę mógł robić to co kocham. Ale najwidoczniej nie jest mi to pisane. Przepraszam, że cały czas mówię o sobie. A ty jak się czujesz? - Spytał patrząc na mnie przez łzy.
-Bywało lepiej. Ja też wiązałam wielkie nadzieję z tym programem. - Odpowiedziałam z wcale nie lepszym samopoczuciem.
-To trochę niezręczne, że dopiero co się poznaliśmy, a ty już widziałaś mnie w takim stanie. - Powiedział ocierając oczy chusteczką. - Może chociaż mi się przedstawisz? - Dodał, doprowadzając się do ładu.
-[T.I]. - Rzuciłam, uśmiechając się smutno.
-Niall. - Przedstawił się. - Więc, [T.I] może dałabyś mi swój numer telefonu? Umówilibyśmy się na jakąś kawę czy coś. - Zaproponował nieśmiało spuszczając wzrok.
-Jasne. - Zaskoczona tą propozycją wzięłam do ręki podany przez niego telefon i zapisałam w nim mój numer. Kątem oka widziałam, że sie uśmiecha. Najwidoczniej chociaż trochę poprawiło mu to humor.
W czasie, gdy oddawałam mu komórkę podszedł do nas jeden ze scenarzystów.
-Niall Horan? - Zwrócił się do blondyna.
-Tak, to ja. - Odpowiedział zdezorientowany.
-Musisz jeszcze raz wyjść na scenę.
-Dlaczego? - Zdziwił się.
-Zobaczysz. - Rzucił na odchodnym scenarzysta.
-W takim razie do zobaczenia. - Powiedział Niall uśmiechając się do mnie ciepło. Chyba dostrzegł jakiś promyk nadziei.
-Do zobaczenia. - Krzyknęłam, gdyż blondyn pobiegł już w stronę wejścia na scenę.
Wyszłam z budynku, w którym nagrywano program i udałam się w stronę samochodu. Rzuciłam torbę na miejsce pasażera i zatrzasnęłam drzwi auta. Upewniłam się, że w pobliżu nikogo nie ma i dałam upust emocjom. Nareszcie mogłam się wypłakać. Tak bardzo chciałam przejść dalej. Chciałam spełnić moje marzenia. Oczywiście jak zwykle nic z tego nie wyszło.
Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Wyciągnęłam telefon z kieszeni spodni i przeczytałam smsa.
"[T.I] przechodzę dalej! Kojarzysz Harrego, Liama, Louisa i Zayna? Zrobili z nas zespół!" Wiadomość była od Nialla. Mimo, obiecanego spotkania, była ostatnią jaką od niego otrzymałam.
*2 lata później
-Mam zlecenie. Jedna piosenka dla pięcioosobowego boysbandu. Dasz radę na jutro? - W słuchawce telefonu odezwał się głos mojego agenta.
-Jasne. Jak zwykle o miłości? - Spytałam, choć byłam pewna jaką usłyszę odpowiedź.
-Czytasz mi w myślach. Muszę kończyć, pa. - Rzucił i się rozłączył.
Ponieważ gonił mnie termin, od razu musiałam wziąć się do pisania. Zaczęłam bazgrać na kartce słowa piosenki.
Zaczęłam to robić pół roku po tym jak spróbowałam swoich sił w X-factorze. Poznałam kilku ludzi, którzy wprowadzili mnie w świat showbiznesu, ale nie do końca w taki sposób jak bym chciałam. Wolałabym sama śpiewać napisane przeze mnie piosenki, ale na razie ten zaszczyt przypadał przypadkowym gwiazdkom, a i najczęściej kończyło się tak, że nawet nie miałam przypisu na ich albumach.
Tym razem był to boysband. Po prostu cudownie. Piszę piosenkę o miłości najprawdopodobniej dla pięciu ładnych, wylansowanych, nic nie wiedzących o życiu małolatów. Trudno, mus to mus.
Dopisałam ostatni wers i dałam znać mojemu agentowi, że piosenka jest gotowa. Podał mi czas i miejsce spotkania, na którym miałam zaprezentować tekst zespołowi i ich managerowi. Nie miałam ochoty tam iść, ale z czegoś trzeba żyć.
Następnego dnia wyszłam z domu z kartką z tekstem w jednej kieszeni płaszcza i telefonem w drugiej. Na głowie miałam jasną czapkę, a szyję opatuloną pasującym szalem.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczu, gdy weszłam do studia nagraniowego, w którym umówione było spotkanie to jego wystrój. Nie było obskurne, zniszczone. Wręcz przeciwnie. Nie wiem dla kogo napisałam tę piosenkę, ale muszą być cholernie bogaci.
Ktoś z obsługi zaprowadził mnie do pokoju, gdzie czekali na mnie klienci, ale gdy tylko zobaczyłam kto w nim siedział, miałam ochotę odwrócić się i wyjść.
-[T.I]? - Niall Horan. Chłopak, który mnie olał i zgarnął z przed nosa moje największe marzenia. Może jeszcze nie jest za późno by wyjść?
-Widzę, że się znacie. To dobrze, może ułatwi to nam współpracę. Jestem Paul, manager zespołu. - Przedstawił się wysoki mężczyzna podając mi rękę.
-[T.I] - Odpowiedziałam odwzajemniając gest.
Następne pół godziny spędziliśmy przydzielając chłopakom kwestie tekstu, który bardzo się wszystkim spodobał.
-Dziękuję za współpracę i polecam się na przyszłość. - Rzuciłam na odchodnym.
-To my dziękujemy. - Powiedzieli wszyscy zgodnie.
Pożegnaliśmy się i wyszłam z pokoju. Szłam wzdłuż holu, kiedy nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwi i odgłos przyśpieszonych kroków. Spojrzałam przez ramię i zobaczyłam że Niall idzie w moją stronę. Postanowiłam to zignorować i iść dalej przed siebie.
-[T.I], poczekaj. - Powiedział blondyn jednocześnie doganiając mnie i łapiąc za ramię.
-Czego? - Spytałam opryskliwie, odwracając się do niego twarzą.
-Musimy pogadać. Przepraszam, ze wtedy nie zadzwoniłem. Nie wiem dlaczego się tak zachowałem. Chciałem odnieść sukces, ale nie chciałem, żeby uderzył mi do głowy. - Powiedział skruszony pocierając dłonią kark.
-Tu nie chodzi o to, że nie zadzwoniłeś. No dobra o to też. Ale najbardziej boli mnie to, że tobie udało się spełnić marzenia, a mi nie. I myślisz, że jak po 2 latach przeprosisz mnie i to tylko przy okazji, bo przez przypadek się spotkaliśmy to wszystko będzie dobrze? - Spytałam z ironią w głosie.
-Wiem, że nie, ale może mogę ci to jakoś wynagrodzić? - Nie dawał za wygraną. Ja również, więc gdy patrzyłam na niego ze zblazowaną miną nie pozostało mu nic innego jak tylko się uśmiechnąć. Wystarczył jego jeden uśmiech, żebym puściła wszystko w niepamięć.
-Dobra, poddaję się. - Powiedziałam nie mogąc powstrzymać chichotu. Widok jego nie do końca prostych zębów niezmiernie mnie rozśmieszał. - Ale mam jeden warunek. - Dodałam.
-Mam pomóc ci rozkręcić twoją karierę? - Bardziej zaproponował niż spytał.
-Nie, nie wykorzystałabym cię tak. - Odpowiedziałam ciepło się uśmiechając. - Wystarczy mi ta spóźniona kawa.
-Taki warunek to sama przyjemność. - Powiedział po czym niespodziewanie mnie pocałował. Mimo, że się tego nie spodziewałam, nie miałam zamiaru protestować.
-Na to warto było czekać 2 lata. - Stwierdziłam i podałam mu karteczkę z moim nowym numerem telefonu.
Tym razem zadzwonił.
LOLA
swietny czekam nn
OdpowiedzUsuńSuper jak zwykle ;)
OdpowiedzUsuńjestes poprostu swietna !. kocham to co piszesz ^-^ nie moge doczekac sie nexta!. a mozna prosic o dedykacje dla mnie ?blagaaaam cieeee ...! Z gory dzieki<3
OdpowiedzUsuńMagdalenka Horan <3
Jasne, problemu nie ma :) Po nicku to widzę, że chciałabyś jakiegoś Nialla, co? Jak tylko napiszemy to obiecuję, że nie zapomnimy. I dziękujemy za komplement :*
Usuń<3 Co jak co ale mam utalentowane przyjaciółki ;)
OdpowiedzUsuńTo jak piszesz. Ta pasja. Te emocje;-) Jestes po prostu niesamowita w tym co robisz!:-) Gratuluje czekam na nastepne:-*
OdpowiedzUsuń