W środę, podobnie jak w poniedziałek lekcja angielskiego była na pierwszej godzinie. Jak zwykle jako pierwsza pojawiłam się w klasie, siadając w pierwszej ławce naprzeciwko biurka Harrego. Moja przyjaciółka Ellie niezbyt rozumiała czemu służyć miała ta przesiadka, gdyż najczęściej to ja walczyłam o miejsce w ostatniej ławce. Niestety nie byłam wtedy jeszcze gotowa jej tego wytłumaczyć.-Dzień dobry, [T.I]. - Przywitał się mężczyzna otwierając dziennik.
-Dzień dobry, Harry. - Odparłam pogodnym tonem. Nadal niezwykle cieszył mnie fakt iż brunet pozwolił mi mówić do siebie po imieniu. Rozmawiałam z kilkoma dziewczynami ze szkoły i dowiedziałam się, że tylko mi pozwolił zwracać się do siebie w ten sposób. Nie ukrywam, że było mi bardzo miło i poczułam się wyjątkowa.
Do klasy poczęli wchodzić pozostali uczniowie. Wśród nich była moja przyjaciółka Ellie. Ruszyła w moją stronę z promiennym uśmiechem na ustach, po czym zajęła miejsce obok mnie. Gdy klasa była już wypełniona uczniami, Harry wstał od biurka i stając pod tablicą, zwrócił się twarzą w stronę klasy.
-Zanim rozdam wam testy, mam dla was pewne ogłoszenie. Na pewno ucieszy was wiadomość iż cały przyszły tydzień nie będzie mnie w szkole. Nie sądzę, aby znalazł się ktoś na zastępstwo, więc zapewne będziecie zwolnieni z angielskiego. - Oznajmił, po czym cała klasa oprócz mnie zaczęła cieszyć się i wiwatować. - Ja też będę za wami tęsknił. - Zaśmiał się brunet. - A teraz wyciągajcie długopisy i piszemy test. - Dodał, podchodząc do biurka i biorąc z niego plik kartek.
Już wcześniej obiło mi się o uszy, że Harry wyjeżdża na jakieś szkolenie i ma nie być go w pracy przez tydzień, lecz miałam nadzieję, że to tylko plotki. Nie mogłam sobie wyobrazić tygodnia w szkole bez tego przystojnego bruneta z rozbrajającym uśmiechem. Chciałam spędzić z nim trochę czasu przed jego wyjazdem, aby zrekompensować sobie jego nieobecność w przyszłym tygodniu, jednak nie miałam pomysłu jak mogłabym to zorganizować. Harry chodził między ławkami, wręczając każdemu jego kserówkę testu. Gdy dotarł do mnie i Ellie, położył przede mną białą kartkę w formacie A4 z wypisanymi poleceniami. Wpadłam wtedy na niezwykle błyskotliwy, lecz zarazem bardzo ryzykowny pomysł. Postanowiłam oblać test. Mogłabym wtedy przyjść na dodatkowe zajęcia i poprawę. Nie sądziłam, aby był inny sposób, abym mogła spędzić z Harrym choć trochę czasu, więc postanowiłam zaryzykować. Czytając polecenia, byłam wręcz zszokowana poziomem ich trudności. Znałam odpowiedź na każde pytanie. Normalnie napisałabym taki test w piętnaście minut, czego rezultatem byłaby piątka. Jednak nie tym razem. Podpisałam się u góry kartki i poczęłam odpowiadać na pytania. Na każde nieprawidłowo, oczywiście. Pisałam najgorsze głupoty jakie przychodziły mi do głowy. Musiałam mieć pewność, że obleję ten test. Skończyłam w połowie lekcji, w czasie gdy reszta uczniów nadal pisała, pochylając się na swoimi kartkami. Harry siedział za biurkiem, uważnym wzrokiem lustrując całą klasę i pilnując, aby nikt nie ściągał.
-Już skończyłaś? - Spytał, spoglądając na mnie spod ściągniętych brwi.
-Na to wygląda. - Odparłam wzruszając ramionami.
-Może powinnaś jeszcze raz sprawdzić. - Zaproponował.
-Sądzę, że i tak nic więcej nie uda mi się wymyślić. - Rzuciłam.
-Chcesz już oddać kartkę? - Spytał.
-Czemu nie. - Odparłam podając mu mój test.
Harry wodził wzrokiem po linijkach tekstu ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Z jego miny wywnioskować mogłam iż mój plan się powiódł. Zapewne nie spodziewał się iż test pójdzie mi aż tak źle. Wcześniej z angielskiego miałam same piątki. Brunet wziął do ręki czerwony długopis i zaczął kreślić i dopisywać coś na moim teście. W końcu odłożył pisać i patrząc na mnie sponad kartki, powiedział:
-Przykro mi [T.I], ale za tą pracę postawić mogę najwyżej niedostateczny.
-Najwyżej? Przecież niżej się już nie da. - Zauważyłam.
-Niestety na tyle właśnie zasłużyłaś. - Odparł wzdychając. - Co się właściwie stało? Wcześniej miałaś same piątki. - Dodał spoglądając do dziennika na moje stopnie.
-Nie do końca radzę sobie z ostatnimi tematami. - Łgałam patrząc mu w oczy. Materiał ten opanowałam już kilka lat temu, przygotowując się do konkursu humanistycznego i od dawna miałam go w małym palcu.
-Miałabyś czas w czwartek i piątek po szkole? Mogłabyś przyjść na zajęcia dodatkowe. - Zaproponował.
-Jeśli pomoże mi to w poprawieniu ocen, mogę poświęcić chwilę. - Odparłam z udawaną niechęcią, cały czas wczuwając się w swoją rolę.
-W takim razie zapraszam jutro i pojutrze, zaraz po zajęciach. - Posłał mi pokrzepiający uśmiech.
-Już nie mogę się doczekać. - Rzuciłam wzdychając ciężko, natomiast w duchu wręcz skakałam z radości.
~*~
-Dzień dobry. - Przywitałam się wchodząc do klasy.
-Dzień dobry, [T.I]. Zajmij miejsce w ławce. - Powiedział Harry uśmiechając się ciepło.
Jak zwykle usiadłam na przeciwko biurka bruneta. Poza mną w klasie było około pięciu osób, w tym tylko dwóch chłopaków. Wszyscy, podobnie jak ja oblali test. Harry zaczął tłumaczyć nam jak powinien być on rozwiązany poprawnie i dlaczego. Opowiadał o wszystkim co powinniśmy wiedzieć po przerobieniu tego działu. Mówił w skrócie o najważniejszych rzeczach, których znajomość powinna wystarczyć nam do zaliczenia testu. Mimo młodego wieku, był naprawdę dobrym nauczycielem. Wszystko tłumaczył jasno, dokładnie i zarazem ciekawie. Jego lekcje były jedynymi, na których nikt się nie nudził. Nie przerywając swojego wykładu, począł rozdawać nam kartki z ćwiczeniami. Poprosił, abyśmy spróbowali wypełnić je samodzielnie. Dał nam na to kilkanaście minut, a sam w tym czasie zasiadł do biurka i począł uzupełniać coś w dzienniku. Starałam się skupić na ćwiczeniach, jednak nie było to łatwe, gdy Harry siedział w odległości zaledwie kilkudziesięciu centymetrów ode mnie. Zebrałam się jednak w sobie i rozwiązałam wszystkie zadania z kartki, najlepiej jak potrafiłam.
Po piętnastu minutach Harry wstał od biurka i począł chodzić między uczniami, zaglądając im przez ramię na ich kartki. Udzielał im rad i wytykał błędy popełnione w rozwiązywaniu zadań. Gdy dotarł do mojej ławki, stanął za mną po czym pochylił się kładąc głowę na moim ramieniu. Objął mnie kładąc dłonie na mojej ławce. Mimowolnie wstrzymałam oddech.
-Świetnie ci poszło, tylko w niektórych miejscach masz parę błędów. - Oznajmił, wskazując je palcem. - Jeśli napiszesz tak poprawę, piątkę masz jak w banku. - Dodał z ciepłym uśmiechem.
-Dziękuję. - Udało mi się wydusić drżącym głosem.
Harry odsunął się ode mnie, łapiąc mnie za podbródek. Zwrócił moją twarz ku górze, zmuszając mnie bym na niego spojrzała. Zatopiłam się w jego tęczówkach mieniących się wszystkimi odcieniami zieleni. Delikatnie przejechał kciukiem po moim policzku. Po całym ciele przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Następnie opuścił dłoń, odchodząc bez słowa. Odprowadziłam go wzrokiem do ławki innej uczennicy. Przyglądając mu się uważnie, dostrzegłam iż tylko moim względem zachowywał się w ten sposób. Nie o końca wiedziałam co powinnam o tym myśleć i co to dla mnie oznaczało, jednak nie ukrywam, że bardzo mi to schlebiało. Rozbudziła się we mnie nadzieja, że może ja również nie jestem mu obojętna.
Lekcja trwała jeszcze zaledwie kilka minut. Po dzwonku wszyscy uczniowie spakowali książki i opuścili salę. Ja oczywiście jak zwykle udałam się do drzwi jako ostatnia. Naciskałam już klamkę, gdy poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Nie musiałam się odwracać, by wiedzieć kto to był.
-[T.I], masz chwilę? - Głęboki głos Harrego rozbrzmiał w sali.
-Oczywiście. Stało się coś? - Spytałam patrząc na niego spod ściągniętych brwi, zdejmując dłoń z klamki.
-Właściwie to tak. - Odparł tajemniczo, nadal trzymając mnie za nadgarstek.
-Słucham. - Spojrzałam na niego wyczekująco.
-Muszę z tobą o czymś porozmawiać. - Powiedział puszczając moją dłoń i podchodząc do drzwi. Uchylił je delikatnie i rozejrzał się po korytarzu. Następnie bez słowa wyjaśnień zatrzasnął drzwi i wsuwając klucz w zamek, przekręcił go kilka razy, tym samym zamykając drzwi. Moje serce z sekundy na sekundę biło coraz mocniej. Nie wiedziałam co się w okół mnie dzieje. Zaczęłam się denerwować.
-O czym chciałeś pogadać? - Spytałam zniecierpliwiona, starając się opanować drżenie głosu.
Harry spojrzał na mnie swoimi przepięknymi zielonymi tęczówkami. Zanim się zorientowałam zbliżył się do mnie na odległość zaledwie kilku centymetrów. Ujął moją twarz w dłonie i bez zbędnych wyjaśnień wpił się w moje usta składając na nich namiętny pocałunek. W pierwszej chwili zupełnie mnie zamurowało. Nie wiedziałam co powinnam była zrobić. Wszystko działo się tak szybko. Po chwili jednak wróciłam na ziemię i wplątując dłonie w loki bruneta, przyciągnęłam go bliżej siebie oddając pocałunek. Trwał on niezwykle długo i z każdą minutą stawał się coraz bardziej gorący. Nie przerywając pocałunku Harry przycisnął mnie do ściany, napierając na mnie całym swoim ciałem. Dłonie jego poczęły zjeżdżać coraz niżej zatrzymując się na moich udach. Odgadnąwszy jego intencje oplotłam go nogami wokół bioder. Mężczyzna bez najmniejszego wysiłku uniósł mnie ku górze i w kilku krokach przeniósł na drugi koniec klasy, gdzie posadził mnie na swoim biurku. Oderwał się ode mnie delikatnie, po czym swoje pocałunki przeniósł na moją szyję. Jęknęłam z przyjemności, na co on zareagował zdławionym chichotem. Wyglądał na zadowolonego z siebie. Następnie, ponownie wpił się on w moje usta, zupełnie pozbawiając mnie tchu. W szale namiętności, poczęłam posuwać się trochę dalej. Włożyłam dłonie pod jego koszulkę, unosząc ją do góry. Moim oczom ukazał się obraz motyla wytatuowanego na jego brzuchu. Te rysunki zdobiące jego ciało były jedną z rzeczy pociągającą mnie w nim najbardziej. Oderwałam się od niego, chcąc pomóc mu pozbyć się koszulki. Spotkałam się jednak z jego oporem.
-Jeszcze nie teraz. Nie tutaj. - Powiedział miękkim głosem, czule mnie całując. Zawstydzona, bez słowa pokiwałam głową. - Będziesz jutro na poprawie? - Swoje czoło oparł o moje, cały czas patrząc mi w oczy.
-Tak. - Odparłam, starajac się ustabilizować oddech.
-Chcesz potem pojechać do mnie? - Spytał z nadzieją w głosie.
-Tak. - Wycedziłam mile zaskoczona jego propozycją.
-Do jutra, Harry. - Pożegnałam się zeskakując z biurka i udając się do drzwi.
-Proszę, mów do mnie kochanie. - Powiedział posyłając mi zadziorny uśmiech.
-W takim razie, do jutra kochanie. - Poprawiłam się, podbiegając do niego i składając czuły pocałunek na jego policzku.
-Do zobaczenia, księżniczko. - Odparł, odwracając się w ostatniej chwili, kradnąc całusa z moich ust.
LOLA




