czwartek, 31 stycznia 2013

# 58. Louis. I cz. 1

"Pamiętam kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy. Wystarczyło jedno spojrzenie, jedno niepozorne "cześć", żeby całe moje życie wywróciło się do góry nogami. Nigdy nie sądziłam, że dane mi będzie kochać tak mocno. Tak intensywnie, że cała miłość wygaśnie szybko, zbyt szybko, pozostawiając po sobie tylko ból - jedyny dowód na to, że w ogóle zaistniała.
Coś było nie w porządku. Wtedy nie umiałam powiedzieć co, jednak nie mogłam tego zignorować, a ty nie mogłeś temu zaprzeczyć. Mówiąc, że było źle, nie mijałam się z prawdą.
Zgaszenie światła, położenie się obok ciebie, zamknięcie oczu - codzienna, rutynowa czynność. Jednak to z nią wiązałam najwięcej obaw. Właśnie wtedy rzeczywistość przytłaczała mnie najbardziej. Myśli o nas zaprzątały mój umysł. To znaczy o mnie i o tobie, bo czy można jeszcze mówić o jakichś "nas"?
Wtedy zrozumiałam. Kiedy jestem sama, czuję się o wiele lepiej. Twoje towarzystwo mnie przygnębia. Przypomina mi o mojej porażce. Na pewno miałeś swój udział w rozpadzie naszego związku, może nawet spory, ale nie mogę całą winą obarczać ciebie. Tę ścianę między nami zbudowaliśmy razem, jednak to ty postawiłeś fundamenty.
Kiedyś mogliśmy rozmawiać całymi godzinami. Może to nie dobrze? Może wtedy wyczerpaliśmy wszystkie tematy? Czy może próbuję w ten sposób usprawiedliwić to, że nasze rozmowy się nie kleją? I to, że ostatnio nawet denerwuje mnie twój głos? Zapewne.
Pamiętam, że kiedyś, gdy bawiłeś się telefonem w mojej obecności, miałam ci za złe, że mnie nie słuchasz.  Że nie przykuwam całej twojej uwagi. Teraz, siedząc z tobą w jednym pokoju w duchu modlę się o to, by ktoś wreszcie do ciebie napisał, żebyś wyciągnął ten cholerny telefon z kieszeni i żeby sygnał wiadomości przerwał tą niezręczną ciszę. A gdy się tak dzieje czuję ulgę.
Uświadomiłam sobie czego potrzebuję. Czasu dla siebie. Musiałam od ciebie odpocząć. Jednak to nie przyniosło oczekiwanego skutku. Uwolnienie się od ciebie tylko na jakiś czas już mi nie wystarczało. Może tkwiliśmy w tym wszystkim za bardzo? Może tkwiliśmy w tym wszystkim już za długo?
To nie tak, że chciałam z ciebie zrezygnować, juz wtedy, gdy tylko zaczęło się między nami psuć. Za wiele dla mnie znaczyłeś. Nie chciałam się tak łatwo poddać. Starałam się ratować ten związek, ale zanim się obejrzałam, nie było już czego ratować. Oddaliłeś się ode mnie za bardzo. Byłeś poza moim zasięgiem.
Gdy jesteś obok mnie... nie czuję, że jesteśmy razem. Ścianę między nami zbudowaliśmy z najlitszych skał. Stała się ona nie możliwa do przebicia, a ogrom tego problemu  nie możliwy do obejścia. Było gorzej niż źle. Czułam się bezsilna.
Pewnie oddaliliśmy się od siebie z wielu przyczyn, ale jakiś czas temu zaczęłam się zastanawiać, czy aby powód nie jest tylko jeden.. Jeden wysoki powód w kręconych włosach - Harry. On pocieszał cię po każdej naszej kłótni. U niego mieszkałeś podczas każdej z naszych "przerw". To jemu powierzałeś swoje sekrety, jego pytałeś o radę.
Oddalając się od siebie coraz bardziej, wytwarzaliśmy dla niego przestrzeń między nami. A może to ja weszłam między was?
Nie mogę uwierzyć, że doszło do tego, że zastanawiam się czy chłopak, z którym chodzę ponad rok na pewno woli dziewczyny... Obawiam się, że wolałabym, żeby okazało się to prawdą, abym tylko nie musiała przyznać się przed sobą, że moja wina jest nie mniejsza niż twoja. Ale cóż, tonący chwyta się brzytwy.
Miałam nie obarczać cię całą winą, ale to nie takie łatwe. To wręcz cholernie trudne pogodzić się z tym, że ktoś kogo kochałam tak bardzo nic już do mnie nie czuje i to ja jestem temu winna. Wydaje mi się, że powinnam odejść zanim ta obojętność przerodzi się w niechęć bądź nienawiść. Tego bym już nie zniosła.
Więc wybacz mi, że nie zaczynam tego listu słowami "Kochany Louisie", ale nazwanie cię "kochanym" nie przeszłoby mi przez gardło, ani nie wyjdzie spod pióra. Już nie. Nie będę udawać, że nasze uczucie nie wygasło. Skoro nie umiem być z tobą szczera twarzą w twarz, będę z tobą szczera choć ten jeden raz, tu na papierze. Nie chcę pozostawić niedokończonych spraw i niedopowiedzeń.
Nie łatwo było ubrać wszystkie te uczucia w słowa, ale mam nadzieję, że pomogą ci one zrozumieć podjętą przeze mnie decyzję. Muszę odejść i zostawić to wszystko za sobą. Nie próbuj mnie zatrzymać. I tak pewnie nie przeszłoby ci to przez myśl, ale chcę mieć pewność, że wiesz, że sobie tego nie życzę.
Ten związek nas ograniczał, dusiliśmy się w nim oboje. To trwało stanowczo za długo. Czekaliśmy tylko aż któreś z nas w końcu to powie. Między nami nic już nie ma. Nie jesteśmy już razem. Przykro mi, że mówię to w taki sposób, ale nie starczyło mi odwagi, żeby powiedzieć ci to wprost.
[T.I]"

Postawiłam ostatnią kropkę po czym jeszcze raz przeczytałam list.
Miałam nadzieję, że nie wyszło to tak, że żałuję, że poznałam Louisa. Skłamałabym, gdybym tak stwierdziła. Kochałam go całym sercem i nie żałuję ani chwili spędzonej z nim, lecz wszystko co dobre nie trwa wiecznie. Gdybym miała więcej czasu, może napisałabym też o tych czasach, gdy byliśmy szczęśliwi, gdy naprawdę go kochałam, gdy wydawało mi się, ze on czuje to samo. Ale nawet gdyby Lou nie wracał za dziesięć minut, to po co miałabym o tym pisać? To nic nie zmienia. Nie mogę żyć przeszłością. Muszę ruszyć naprzód.
Położyłam list na stole i podniosłam z podłogi spakowane wcześniej walizki. Były tylko dwie. Wszystkie stare, pasiaste koszulki  Louisa, w których tak lubiłam chodzić, wszystkie nasze wspólne zdjęcia i pamiątki zostawiłam w sypialni. Pomyślałam, ze już mi się nie przydadzą.
Zmierzałam już w stronę drzwi, gdy usłyszałam dźwięk otwieranego zamka. Louis wszedł do środka uśmiechnięty, lecz, gdy tylko mnie zobaczył mina szybko mu zrzedła. Można by pomyśleć, że zauważył walizki i domyślił się co się dzieje, ale ja odniosłam inne wrażenie.
Staliśmy chwilę patrząc sobie w oczy. Nic nie mogłam z nich wyczytać. Były puste, obojętne.
Odwróciłam wzrok i ciągnąc za sobą walizki, minęłam Louisa w drzwiach. Na chwilę otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć, ale natychmiast je zamknął.
Nie czułam się zobowiązana pożegnać się z nim. Wszystko co miałam mu do powiedzenia napisałam w liście.  Jednak jego obojętność  tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję. Tak będzie lepiej. Nam obojgu.


LOLA

25 komentarzy:

  1. Niesamowity..
    Planujesz 2 część? *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super <3
    Kiedy napiszesz kolejną ?

    OdpowiedzUsuń
  3. będzie kolejna część???

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękny na końcu poleciały mi łzy.Czy będzie część 2? *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wpadłam tutaj już kilka dniu temu przypadkowo. Ogarnęłam wszystkie Wasze imaginy dosłownie wszystkie! Poświęciłam swój cenny czas na czytanie Waszych dzieł i wcale tego nie żałuję. Z każdym dodanym imaginem cieszę się jak dziecko. Owszem pojawiły się jakieś drobne pomyłeczki, ale to nie o tym chce pisać. Jesteście wręcz utalentowane do pisania. Smutne jak i szczęśliwe zakończenia wychodzą wam IDEALNIE. Jak czytałam każdy imagin z pełną uwagą i skupieniem byłam po prostu zszokowana jak dobrze jest to wszystko napisane. Czytając czułam się bardzo realnie jakby faktycznie spotykała mnie taka przygoda z nimi. Brak mi słów po prostu... Nie wiem co miałabym jeszcze tutaj dodać. Jestem pełna podziwu jak i gratuluję takiego talentu. Coś wspaniałego. Już nie wiem co miałabym tutaj napisać, abyście czuły się docenione i usatysfakcjonowane moim komentarzem. Nie wiem czy dostajecie pod każdym tak długi komentarz jak mój, ale musiałam podsumować całość w jednym, bo wątpię, że patrzycie na grudniowe komentarze. Tak czy owak jesteście (powtórzę się już kolejny raz) GENIALNE, WSPANIAŁE i warte czytania. Można brać z Was przykład.
    Gratuluję i pozdrawiam serdecznie. :)
    /sensitive-touch/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedne z najmilszych słów jakie tu usłyszałyśmy. I to chyba mój ulubiony komentarz :). Jesteśmy szczęśliwe słysząc takie miłe słowa. Cieszymy się, że ktoś czytam nasze imaginy i co więcej tak mu się podobają. Ja bym jeszcze chciała przeprosić za wszystkie błędy, które robię w imaginach. No cóż ortografia nie jest moją mocną stroną, co pewnie już wszyscy zauważyli XD. Więc proszę abyście trochę przymknęły oko na wszystkie moja błędziory i obiecuje, że będę starała się robić ich jak najmniej. KAHN xoxo

      Usuń
    2. Jejku, chyba sie poplacze.... RECKLESS x

      Usuń
    3. Ojej, dziękuję c: Czytając takie komentarze czuję się bardzo doceniona i przekonują mnie, żeby pisać dalej, bo naprawdę warto c: LOLA x

      Usuń
  6. świetny imagin a będzie kolejna część?? bo nie odpowiedziałaś więc prosze odpisze czy będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie będzie kolejnej części. ;) LOLA xxx

      Usuń
  7. Planujesz 2 część ? Xd Nie no żartuje. Spodobał mi się :p

    OdpowiedzUsuń
  8. O jeju... Jakie to jednocześnie genialne i straszne : ) Kurczę, szkoda, że nie będzie part 2 : )
    Straszne w sensie przykre : )
    Chciałabym, aby było jak najwięcej z Lou : D Ale wesołych!
    Szczerze: Ten imagin mi się nie podoba... HAHAHAHA! DOBREE...XD (sorry musiałam : P ) Imagino w innej takiej formie. Pierwszy raz czytam oto taki : ) Podoba mi się : D Ale ta obojętność Louis'a... nie chcę o tym myśleć xD
    Chcemy part 2! Chcemy part 2! Cóż jeżeli autorka nie będzie chciała to musimy się z tym pogodzić : )
    Jeszcze raz fajne : D
    i
    zapraszam tak przy okazji do mnie:
    http://fans-fans-blog-o-one-direction.blogspot.com/
    Imagin z Niall'em już czeka na przeczytanie ; D Liczę na obserwowanie/komentowanie , a już na pewno na czytanie i częste wpadanie ;3 Zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. ja was uwielbiam. To jest jedyny blok który uwielbiam czytać, tylko ten przypadł mi do gustu ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio w moim życiu nie dzieje się najlepiej a wasze imaginy mnie pocieszają i dodają otuchy. Są moim wsparciem. Ostatnio pierwsze co robię po powrocie ze szkoły to włączam kompa i patrzę czy nie ma nowego. Za każdym razem gdy pojawia się nowy moje serce bije szybciej a na twarzy pojawia się wielki uśmiech. A co do imagina to jest świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak te słowa dużo dla nas znaczą. Nasze imaginy podnoszą na duchu i sprawiają, że szybciej bije serce? Coś niesamowitego :) Zakładając bloga myślałyśmy, że będzie czytało go maks 10 osób. A tu nagle dowiadujemy się o takich rzeczach. Magia. Kocham Cię z całego serca i jesli masz jakiś problem - tak jak napisałaś - to napisz na mojego prywatnego TT - @yo_reckless :*

      Usuń
  11. Zobacz do czego mnie zmuszasz! Ten imagin to... To cos niesamowitego. Wiec masz dodac ta cholerna druga czesc zanim cos ci zrobie!!!! Bo musze sie dowiedziec co dalej!??

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowite! Znalazłam tego bloga w piątkowy wieczór. W ciągu godziny przeczytałam prawie wszystkie imaginy. Nie dosyć że pieknie opisujecie postacie, sytuację i emocje to jeszcze macie cudownie kreatywne pomysły i dużo, duzo wyobraźni. NIESAMOWITE NIEPOWTARZALNE DOSKONAŁE. Dziękuję że po ciężkim dniu w szkole mogę przenieść się w tak kreatywny świat. Będę tu jeszcze zaglądać XOXO
    Wielu pomysłów i weny!!! Kocham was!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przecinki w niewłaściwych miejscach~

    OdpowiedzUsuń
  14. brak mi słów...tak dobrze napisane...zazdroszczę talentu : )

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytając każdy kolejny imagin, cieszę się, że tutaj trafiłam. Macie niesamowity talent. Mam nadzieję, że nigdy nie przestaniecie pisać, bo było by szkoda takiego talentu ;) Dziękuje <3

    OdpowiedzUsuń
  16. WWoww chciałabym mieć taki talent jak ty:) ten list... nigdy bym takiego nie napisała! nawet pod wpływem uczuć. Genialne!

    OdpowiedzUsuń
  17. zapraszam na moje blogi
    http://one-way-or-another-directioners.blogspot.com/
    http://for-directioners.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń