- Fajnie. Chyba teraz mamy plastykę, nie ? – spytał Zayn.
- A faktycznie.- powiedziałam uśmiechając się.
Poszliśmy razem do klasy. Nasz wspaniały profesor wymyślił
jakieś niesamowite zadnie w parach.
Postanowiłam usiąść z Zaynem. Nauczyciel pieprzył coś o tym zadaniu,
a ja postanowiłam dowiedzieć się trochę więcej w sprawie „mojego
śledztwa”.
- Mogłabym napisać wiadomość z twojego telefonu do Jennifer,
bo mój się rozładował ?- spytałam.
- Pewnie.- powiedział Zayn i podał mi swój telefon.
No dobra to teraz zobaczymy co tu mamy.- pomyślałam.
Postanowiłam wejść najpierw w kontakty. Andy, Billi, Drake, bla,bla,bla.-
myślałam przeglądając jego liczne numery. Nagle zauważyłam coś ciekawego. Miał zapisane kogoś jako kociak, a zaraz pod
tym był kociak 1, kociak 2, kociak 3, kociak 4 … Spojrzałam na Zayn. Był zajęty
notowaniem, albo zapisywaniem czegoś. Wspaniale. Weszłam w pierwszego lepszego
kociaka. Chyba znałam ten numer. To Margaret dziewczyna, z którą byłam w 8 klasie
na obozie. Dobra dość tych informacji. Muszę to wszystko przemyśleć.
- Oj w ogóle co ja robię. Pewnie nie masz jej numeru. A ja
go nie pamiętam. – powiedziałam.
- Nie, nie mam. A coś się stało ?- spytał Zayn unosząc brew.
- Nie, nie. To nic ważnego. Dzięki.- powiedziałam podając mu
jego komórkę.
- Spoko.- powiedział i obdarzył mnie promiennym uśmiechem.
- Wiesz może co tam u Margaret?- spytałam.
- Jakiej Margaret ? –spytał zdziwiony Zayn.
- No wiesz Margaret. Blond włosy, chuda…- zaczęłam
wymieniać.
- Ta co jej mama miała sklep spożywczy ?
- Tak, chyba tak.- przytaknęłam.
- A ona to jeszcze chodzi do nas do szkoły ?-spytała Zayn.
- A wiesz, że w sumie nie wiem.- powiedziałam.
- A czemu o nią pytasz ?
- A jakoś tak, słyszałam takie plotki, że byliście blisko i
pomyślałam, że mógłbyś wiedzieć co u niej. – powiedziałam wzruszając ramionami.
Zayn uśmiechnął się lekko. – Właśnie zauważyłem, że ludzie mówią dużo rzeczy na mój temat. I
niektóre z tych plotek są naprawdę zabawne. Kiedyś słyszałem, że jestem arabem,
który zostawił w Arabii Saudyjskiej 7 żon.- powiedział Zayn.
Mimowolnie zaczęłam się śmiać. Nawet taki Zayn nie zasłużył
na takie oskarżenia.
- A jak wam idzie ?- podszedł do nas nauczyciel.
- Co ?- spytałam zdziwiona, bo zapomniała nawet co mieliśmy
robić.
- Już skończyliśmy. – powiedział Zayn i pokazał co trzymał
na kolanach.
To był mój portret. Mulat narysował mnie lekko zwróconą
bokiem. Zauważył każdy szczegół, nawet małą bliznę na szyi, którą za wszelką
cenę starałam się ukryć. Ale nie
wszystko był taki same. Ja na kartce byłam uśmiechnięta, wesoła i biła ode mnie
taka świeżość. Nie mam pojęcia dlaczego
Zayn przedstawił mnie właśnie w taki sposób. W gruncie rzeczy nie pamiętałam,
kiedy ostatni raz uśmiechałam się do kogoś w tak szczerze i promienie, a na
pewno nie do Zayna. W ogóle też nie pamiętam, żebym była taka radosna, jak ta
ja z rysunku.
- Wspaniałe. Widać w tym tak wiele uczuć, szczęścia,
radości. Wspaniale. – zachwycał się nauczyciel, po czym przeniósł wzrok z kartki na mnie.- Nie wiem co takiego
zrobiłeś Zayn, że TI obdarzyła cię tak wspaniałym uśmiechem. Naprawdę to była
bardzo owocna współpraca.- powiedział i odszedł zabierając mój portret.
Spojrzałam na Zayna pytająco.
- Zdecydowanie powinnaś się częściej uśmiechać. – powiedział
chłopak.
~*~
-Kiedy powiesz mi, gdzie jedziemy ?- spytałam Zayna.
Był piątek wieczorem, a ja jechałam z Zaynem jego ferrari.
Nie powiedział mi jeszcze dokąd mnie zabiera. To taka chyba niby randka
niespodzianka. Znaczy ja tak naprawdę nie wiem czy randka. Wszystko wygląda
teraz dziwnie. Powoli zaczynał dochodzi do mnie fakt, że mogłam się mylić co do
Zayna. No bo, przecież tak długo już szukałam jakiś haków na niego, a nie
znalazłam nic znaczącego. Wręcz przeciwnie. Spędzałam z nim coraz więcej czasu
i przekonywałam się jakim był miłym i zabawnym człowiekiem,
- Nie powiem. Dowiesz się dopiero, kiedy dojedziemy. –
powiedział Zayn.
- Nie za bardzo lubię niespodzianki.- stwierdziłam.
- A ja nie lubię, kiedy jesteś taka marudna. Wszystko musi
iść po twojej myśli. Zawsze chcesz mieć wszystko pod kontrolą. Spróbuj trochę
odpuścić i mi zaufaj, obiecuję, że nie pożałujesz. – powiedział chłopak.
Otworzyłam usta, chcąca coś mu odpowiedzieć, ale w gruncie
rzeczy nie wiedziałam co. Czy mnie można było, aż tak łatwo przejrzeć ?- zastanawiałam się. Wydawało mi się , że
nie. Chociażby ze względu na to, że nawet Jennifer nie zauważała pewnych
rzeczy. Na przykład tego, że wszystko musiało być tak jak ja to sobie zaplanowałam.
Kiedy jej o tym mówiłam, że wszystko chce sprowadzać do tego, żeby mi pasowało
on mówiła, że pieprze głupoty. Uważała, że wcale tak nie byłam, tylko czasem
lubiłam być wredna i robiłam ludziom na złość.
Więc dlaczego Zayn tak szybko mnie rozgryzł ?- myślałam.
Westchnęłam głośno i przeciągle, aby dać chłopakowi wyraźnie
do zrozumienia, że i tak nie podoba mi się ten cały motyw niespodzianki.
- Już jesteśmy.- powiedział nagle mulat.
- Wesołe miasteczko ? –spytałam zdziwiona, kiedy zobaczyłam,
że Zayn przywiózł mnie do lunaparku.
- Tak. – powiedział Zayn uśmiechając się do mnie szeroko.
Po czym wysiadł z samochodu. Znów wzdychając poszłam w jego
ślady.
- To na co chcesz iść najpierw ?- spytała Zayn kierując się
do kasy.
- Nie wiem. Może gabinet luster, albo coś.- powiedziałam
wzruszając ramionami.
Zayn zatrzymała się i przez chwilę na mnie popatrzył.
- Nudziara.- powiedział i wybuchnął śmiechem.
Na początku naburmuszyłam się i zaczęłam zastanawiać się co
ja w ogóle robię tu z tym idiotą. Ale śmiech chłopaka był zaraźliwy i szybko do
niego dołączyłam.
- No weź.- powiedziałam śmiejąc się coraz mocniej.
- Chodź nudziaro.- powiedział Zayn zarzucając mi rękę przez
ramię. – Pokaże ci co to jest zabawa.
Fuknęłam i zrzuciłam jego ramię.- Dobre sobie. Pokaże ci, że
potrafię się bawić. Uwierz mógłbyś się ode mnie sporo nauczyć. – powiedziałam
do Zayna.
Po czym podeszłam do gościa, który stał za kasą.
- Poproszę dwa bilety na coś najbardziej hardkorowego i szalonego
co tu jest. – powiedziałam zdecydowanie.
Chłopak spojrzał na mnie z pół uśmieszkiem. – Zakład ?-
spytał.
- Coś takiego. – odpowiedziałam i zapłaciłam na za bilety na
„Kolejkę Szatana”.
- No widzę, że chcesz ciekawie zacząć.- powiedział Zayn
widząc na co chce iść.- Ale możemy zacząć od czegoś bardziej odpowiedniego na
początek.
- I to ja jestem nudziarą ?- spytałam idąc w stronę „Kolejki
Szatana”
Mulat poszedł za mną. Kiedy staliśmy w kolejce chłopak cały
czas próbował mnie przekonać, że nie dam rady, ale ja uparcie stałam przy
swoim. W końcu nadeszła nasza kolej. Usiedliśmy w wagonie tylko we dwoje.
- Jeszcze jest czas, żeby uciec.- powiedział Zayn
- To uciekaj.- powiedziałam i w tym samym czasie opuściły
się ochronę barierki.
- To będzie zabawne – mruknął Zayn, kiedy kolejka ruszyła.
W jednej chwili zaczęła mnie opuszczać cała pewność siebie.
Nie koniecznie lubiłam taki rodzaj rozrywki. Miałam straszny lęk wysokości i
chorobę lokomocyjną. Ogólnie wiele czynników pokazywało, że to była bardzo zła
decyzja. Kolejka zaczynała jechać coraz szybciej pod górę. Samoistnie
zacisnęłam ręce mocniej na poręczy.
- Czy już zaczęłaś żałować ?- spytał się Zayn z głupim
uśmieszkiem.
Nic nie odpowiedziałam. Byliśmy już naprawdę bardzo wysoko,
a kolejka cały czas nabierała prędkości. Nie mogłam dłużej wytrzymać zacisnęłam
powieki modląc się, żeby to się już skończyło.
- TI wszystko okej ?- spytała Zayn z troską.
- Tak.- powiedziałam przełykając gule w gardle.
- Na pewno ?
Nagle poczułam, że dotarliśmy na najwyższy punkt, gdzie
kolejka na chwilę się zatrzymała. W momencie, kiedy otworzyłam oczy, zaczęliśmy
zjeżdżać w dół z niesamowicie szybką prędkością.
- Niee.- odkrzyknęłam odpowiedzieć Zaynowi, po czym zaczęłam
się drzeć w niebo głosy.
To było zdecydowanie najgorsze 5 minut w moim życiu. Na
zmianę kolejka podjeżdżała do góry i zjeżdżała w dół, ale i tak to było nic w
porównaniu z tym kiedy byliśmy do góry nogami.
- TI ?- powiedział miękko Zayn i dotknął mojego ramienia.
Otworzyłam oczy, byliśmy już na dole. W wagonikach
zostaliśmy już tylko ja i mulat.
- Już wszystko dobrze. Możemy wyjść - powiedział chłopak.
Na trzęsących się nogach wstałam i zaczęłam wychodzić z
wagonu. Zayn podtrzymywał mnie w tali w obawie, że mogę stracić równowagę.
- Dobrze się czujesz ?- spytał, kiedy odeszliśmy trochę na
bok.
- Jeśli się pytasz czy puszczę pawia. To raczej nie będę
rzygać. – powiedziałam.
Zayn uśmiechał się do mnie rozbawiony.
- Wiedzę, że już z tobą lepiej skoro sobie żartujesz.
- Tak. Jest ok.- powiedziałam, będąc pewna, że już się
trochę uspokoiłam.
- Ale muszę przyznać, że jesteś odważna. I pewnie trochę
głupia, że się wymyśliłaś coś takiego.- powiedział Zayn.
- Ja to wymyśliłam ?- spytałam unosząc jedna brew.- Przecież
to całe wesołe miasteczko to jest twój pomysł.
- Ale to ty chciałaś popisać się jaka to jesteś szalona
wymyśliłaś tą „Kolejkę Szatana”- powiedział Zayn broniąc się, przed
oskarżeniami.
- Ale to ty mi mnie podpuszczałeś tymi swoimi nudziara i tak
dalej.- mówiłam.- Zresztą nie ważne, na drugi raz, kiedy wpadnę na następny
taki genialny pomysł po prostu mnie jebnij.- powiedziałam.
Chłopak zaśmiał się i
powiedział.- Wiesz użył bym dużo bardziej przyjemnych sposobów. – powiedział
uśmiechając się łobuzersko. – A teraz chodź.- powiedział i podał mi rękę.
W sumie nawet się nie zastanawiając nad tym co robię
złapałam go za dłoń.
Było naprawdę wspaniale. Jeździliśmy samochodami
elektrycznymi i za każdym razem, kiedy prowadziłam Zayn wyrywał mi kierownicy
przez co obijaliśmy się o inne samochody.
Mimo wielkiej niechęci Zayna poszliśmy do gabinetu luster, gdzie było
naprawdę zabawnie. Zayn wygrał dla mnie
misia, kiedy strzelała ze strzelby w tarcze. Próbował mnie też tego nauczyć ,
ale nie wychodziło mi to za dobrze. Według Zayna po prostu nie miałam cela. Oprócz tego zajadaliśmy się watą cukrową i
lodami, gdzie chłopak nie pohamowywał się przed dotykaniem i przytulaniem mnie.
Ale tak naprawdę nie miałam nic przeciwko.
- Patrz. Zróbmy sobie zdjęcia. – powiedział Zayn wskazując
małą budkę.
Wrzuciliśmy monety i weszliśmy do środka. Usiadłam Zaynowi
na kolanach. Zaczęliśmy robić jakieś dziwne miny śmiejąc się przy tym do
rozpuku. Nagle nasze twarze znalazły się niebezpiecznie blisko siebie. Zayn
popatrzył mi chwilę w oczy, po czym przeniósł wzrok na moje usta i delikatnie
musnął je swoimi.
~*~
W życiu bym nie pomyślała, że to się tak skończy. Nie
pomyślałabym, że mogę się aż tak pomylić. Chyba ze wszystkich ludzi na świecie
najbardziej nienawidziłam Zayna. A wystarczyło spędzić z nim trochę czasu i
lepiej go poznać, abym mogła się przekonać, że nie był on tym za kogo go miałam.
Teraz wszystko zmieniło się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Zakochałam się w
tym chłopaku.
- To co chcesz, żebym przyjechał po ciebie po szkole ?-
spytał Zayn.
Siedzieliśmy sobie właśnie na ławce za szkołą podczas
długiej przerwy.
- Pokaże ci mój świat.- powiedział Zayn pokazując swoje
tatuaże.
Mulat zaproponował mi, że zabierze mnie dziś po szkole do
pracy. Wiele mogło się zmienić, ale tatuaże nadal mnie nie jarały.
- No nie wiem, nie
chce ci przeszkadzać. – odparłam.
- Nie będziesz. Gdzie taka grzeczna, ułożona dziewuszka jak
ty może mi przeszkadzać. – mówił Zayn jeżdżąc czubkiem palca po moim ramieniu. –
Oprócz tego, że twoje obecność, będzie mnie tak cholernie rozpraszać, to w
niczym mi nie będziesz przeszkadzać.- wyszeptał mi swoim słodkim głosem do
ucha.
Po czym zaczął składać
miękkie pocałunki na mojej szyi. Przebiegł mnie przyjemny dreszcz.
- Jak tak dalej pójdzie, to zgodzę się jeszcze pewnie na
jakąś wielką dziarę. – powiedziałam.
Zayn uśmiechnął się i na chwilę przestał mnie całować. Ja
lekko musnęłam jego usta.
- Dobra to ja lecę,
muszę jeszcze do łazienki. Spotkamy się potem.
- Okej.- powiedział Zayn nie za bardzo zachwycony myślała,
przerwałam te pieszczoty. – A i Ti muszę ci coś ważnego powiedzieć.
- Dobrze, powiesz później. – powiedziałam.
Zaśmiałam się i ruszyłam w stronę szkoły. Weszłam do łazienki i zamknęłam się w kabinie.
Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do łazienki.
- To idziesz tam z
nim dziś ?- usłyszałam jakiś głos.
- Nie. Tristan ma dziś trening. Dziś my możemy pójść razem
na zakupy.- usłyszałam głos Kim.
Kim była najpopularniejszą dziewczyną w szkolę. Chuda,
blondynka z długimi włosami i bogatymi rodzicami, wredna dla wszystkich, którzy
się jej nie podlizują, albo nie są fajniejsi od niej. Ale według jej mniemania
nikt nie jest fajniejszy od niej oprócz jej imienniczki Kim Kardashian. Więc,
albo liżesz dupę tej Kim, albo musisz być Kim Kardashian, żeby zdobyć sympatie
szkolnej gwiazdy.
- O świetnie. – opowiedziała jej Lara.
To była przyjaciółka
Kim. Właśnie znana tylko z tego, że była jej przyjaciółką, albo, że powiększyła
sobie cycki.
- Kogo mam zabrać w piątek na imprezę ?- spytała Lara.
- Nie wiem kogoś fajnego. Tristan powiedział, że
przyjeżdżają jego znajomi z collegu. Więc wiesz nie możesz wziąć byle kogo. –
powiedziała Kim.
Przestawiłam ucho mocniej do drzwi kabiny, żeby lepiej
słyszeć.
Kim prychnęłam słysząc słowa Lary. – Daj sobie z nim spokój.
Facet kręci z tysiącem lasek na raz i sam się już w tym gubi. Zresztą teraz i
tak na nic nie licz. Bo zarywa do tej całej TI. Założył się z chłopakami, że
jest w stanie wyrwać każdą dziewczynę, więc oni wybrali mu TI.
- Co ty gadasz ? I co wygrał ?- spytała zaciekawiona Lara.
- Nie. Ona musi publicznie wyznać, że go kocha. Ale szczerze
wydaje mi się, że mu się nie uda. Wszyscy wiedzą, że TI go szczerze nienawidzi,
zresztą nie jest taka tempa, żeby na głos krzyczeć, że kocha Zayna Malika.
A może jednak byłam ….
KAHN





